Dzisiaj w południe zapakowalam kilka rzeczy do auta, maszyne do kawy, czajnik, ścierki, szczotkę klozetową i takie tam, i po dyżurze zawiozłam do Memmelsdorf. Acha, dwa składane krzesła i takowy mały stolik tez6mialam na pokładzie, i teraz mam gdzie na moment przysiąść, a nawet kawę wypić.
Nabieram wigoru... idąc za ciosem, spakowałam nieco rzeczy z pralni i dekoracji z jadalni, i już mam je w aucie. Postanowiłam pakować w systemie pomieszczeniowym, więc najpierw piwnicę- pralnię, gdzie mam Rossmanna due, po niej piwnicę z zapasami i mniej używanymi sprzętami, jak np garnek do szparagów czy zapam Mirkowego żarcia. Potem spakuje moje rzeczy kuchenne z kuchni, porcelany itepe. Moje książki z biura, i ubrania z sypialni. Jestem szczęśliwa, że przy przeprowadzce z Eschershausen jeszcze raz zredukowałam mój dobytek, a przedtem też jeszcze, robiąc miejsce w domu Tobiemu; aktualnie I przeliczając na ułamki, to w bungalow z przyległościami że wszystkich rzeczy tutaj, moich jest może 1/16, a 15/16 jest Tobiego. Już nasza szafa, a właściwie dwie na ubrania, to jedna sztanga moich kurtek, sukienek, bluzek, paręnaście t- shirtów, koszyczek majtek i temu podobne, a reszta Tobiego. Arleta była zdziwiona, jak mało ciuchów posiadam.
Dyżur pourlopowy na geriatrii był ok, miałam 5 pacjentów, z czego dwoje uwielbia dzwonić za każdą duperelą, a jedno z nich ma niezwykle skomplikowaną córkę.
Jutro dyżur nocny.
Dobranoc!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz