5.7.26

13/ 26. Zaczęłam!

Dzisiaj w południe zapakowalam kilka rzeczy do auta, maszynę do kawy, czajnik,  ścierki, szczotkę klozetową i takie tam, i po dyżurze zawiozłam do Memmelsdorf. Acha, dwa składane krzesła i takowy mały stolik też miałam na pokładzie, i teraz mam gdzie na moment przysiąść,  a nawet kawę wypić. 

Nabieram wigoru... idąc za ciosem, spakowałam nieco rzeczy z pralni i dekoracji z jadalni, i już mam je w aucie. Postanowiłam pakować w systemie pomieszczeniowym, więc najpierw piwnicę- pralnię,  gdzie mam Rossmanna due, po niej piwnicę z zapasami i mniej używanymi sprzętami, jak np garnek do szparagów  czy zapas Mirkowego żarcia. Potem spakuję moje rzeczy kuchenne z kuchni, porcelanę itepe. Moje książki z biura, i ubrania z sypialni. Jestem szczęśliwa, że przy przeprowadzce z Eschershausen jeszcze raz zredukowałam mój dobytek, a przedtem też jeszcze, robiąc miejsce w domu Tobiemu; aktualnie i przeliczając na ułamki, to w bungalow z przyległościami ze wszystkich rzeczy tutaj, moich jest może 1/16, a 15/16 jest Tobiego. Już nasza szafa, a właściwie dwie na ubrania, to jedna sztanga moich kurtek, sukienek, bluzek, paręnaście t- shirtów, koszyczek majtek i skarpetek i temu podobne, a reszta Tobiego. Arleta była zdziwiona, jak mało ciuchów posiadam. 

Dyżur pourlopowy na geriatrii był ok, miałam 5 pacjentów, z czego dwoje uwielbia dzwonić za każdą duperelą, a jedno z nich ma niezwykle skomplikowaną córkę. 

Jutro dyżur nocny. 

Dobranoc!

21 komentarzy:

  1. Robi się domowo na nowym!
    Pamiętam przeprowadzkę, nawet auta nie mieliśmy, wszystko w torbach autobusem, jedynie kilka mebli i kartony furgonetką, za którą mama zapłaciła :-)
    Takie były czasy, ale byliśmy na swoim!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak też mniej mniej więcej wielu się przeprowadzało, tak też to pamiętam jako dziecko. Czasy były... ale mimo tego, piękne, i ta radość z nowego miejsca.
      Mój syn studiował w Oldenburg, miasto studencke, opowiadał mi o przeprowadzkach w autobusie, a jak ktoś miał Renault Twingo, to był szycha i panem sytuacji przy przeprowadzkach 😁

      Usuń
  2. Właściciel Renault Twingo panem sytuacji przy przeprowadzce 😂... leżę i kwiczę😂😂😂😂... ale lepszy rydz niż nic. Po tym, jak przeprowadziliśmy się do domu, zapowiedziałam, że moja następna przeprowadzka będzie ostatnia, nogami do przodu. Życzę, żeby wszystko poszło sprawnie i szybko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A żebyś wiedziała, i ponoć ile się do takiego Twinko mieści, i jeszcze jedzie pod dom 😄
      Też mi się tak zdawało, no ale cóż 🤷🏻‍♀️
      Powoli leci. Co daje rade, sama przewożę i od razu układam na miejsce, znaczy do kuchni, łazienki, schowków na strychu i w piwnicy.

      Usuń
  3. Ogladajac zdjecia przypomnialo mi sie cos z czasu gdy jeszcze mieszkalam w Polsce, w bloku. Oczywiscie mieszkanie mialo kaloryfery i strasznie mnie razily. Zarzadzilam by malarz pomalowal je tym kolorem jaki mialy sciany a pozniej w kazdym oknie mialam firany do samej podlogi i ta kombinacja - kolor i firany - fajnie je kamuflowaly i nie razily mych oczu.
    Troche Ci zazdroszcze tej przeprowadzki bo lubilam sie przeprowadazc i urzadzac w nowym a bylo tym latwiejsze ze zawsze najmowalismy do tego firme.
    Z kolei gdy przypomne sobie likwidacje ostatniego domu po smierci meza.....lepiej nie bede poruszac tego tematu.
    Powodzenia zycze w urzadzaniu sie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie kaloryfery nie mogą być zasłonięte, one mają grzec we mnie, a nie w firanki. Firanki nad grzejnikami i tak się strasznie brudzą. W mojej kuchni te przyozdoby nie za bardzo mi pasują, znikną przy okazji.
      Twoja ostatnia przeprowadzka to tragiczny rozdział życia, wiem i szanuję.

      Usuń
  4. Swietnie! Tak myslalam, ze jak juz zaczniesz przewozic rzeczy to pojdzie sprawnie i nie bedziesz sie smucic za bardzo :) Tak, przeprowadzki zmuszaja do redukcji ilosci gratow, przydasiow i to jest bardzo dobre. Przeprowadzenie Twojego starego domu do tego mieszkanka byloby ciezkim wyzwaniem... a tak na raty pozbylas sie wielu zbednych rzeczy. Nie ma tego zlego.

    Mala ilosc ciuchow to.. perspektywa milych zakupow oraz brak wylewajacych sie z szafy szmatek. Od paru lat mam nadmiar ubran bo kupowalam przez 2 lata regularnie sporo ubran. Przyznam, ze sa rzeczy ktore zakladam sporadycznie bo mam ich az tak duzo i wiekszosc lubie. Nie wyrzucam, nie oddaje ale to dla mnie nie do konca komfort miec az tyle rzeczy zeby wlozyc 1x na sezon. No i z praniem sa przeboje bo leza haldy prania a w sumie nadal mam pelna szafe. Majac mniej ubran czesciej musialam je prac, czesciej porzadkowac i latwiej bylo przerzucac np sezony cieply-zimny. Teraz to cala logistyka...ale za to komfort mam. Cos sie ubrudzi czy zuzyje - mam jeszcze kolejne kurtki, spodnie, koszulki itd.
    Zuzia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, mam co do roboty, oprócz roboty w pracy, i nie mam czasu na jakieś rozkminki czy debaty. Regularnie za to telefonuje z przyjaznymi mi ludźmi.
      Chyba dostanę na początek pralkę z odzysku, zobaczymy. A w środę jadę do sklepu meblowego, obejrzeć to i owo.
      Już wiele lat temu zaczęłam regularnie redukować ciuchy, w sumie w tym klimacie i tak naokoło to samo się ubiera, w zimie dochodzi kurtka, na upały mam kilka kiecek, te taż mam w cieplejszym wydaniu na zimę. Butów też mam przejrzysta ilość, ot po prostu na każdą okazję jakieś, przy czym okazję sie łącza w te same buty.

      Usuń
    2. Uwaga na pralki - teraz ponoc wytrzymuja max 4-5 lat. Niedawno kupilam i bardzo zmartwila mnie ta wiadomosc. Zatem nawet sprawna uzywana pralka moze szybko wyzionac ducha:( Podobnie jest z reszta sprzetow agd - celowe postarzanie w ciagu paru lat powoduje, ze sa tylko do wyrzucenia.
      Zuzia

      Usuń
    3. Akurat synproblem zw zmywarka ma, bo stosunkowo młoda wyziewa ducha. Te pralkę znajomy sprawdzi, w sensie wyprania jednej rundy, a potem niech się dzieje, co nieuniknione.

      Usuń
  5. Kochana. Jak ja Cię rozumiem. Ja zwoziłam do Polski 17 lat z Vincenzo. Ale powoli się uladzi po nowemu. Trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to była akcja, tyle km do pokonania. Podziwiałam cie bardzo, I rozumiałam, dlaczego wracałaś do Polski, do własnego miejsca na ziemi.

      Usuń
  6. To ja Lucia, nie Anonim.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ty szybki Bill jesteś, będzie fajnie.Ja 2 razy się przeprowadzałam, dobytek jechał na traktorze wujka, kurde to były czasy, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jakby nie było, teaktor, nie Renault Twingo 😂

      Usuń
  8. Prawidłowo zrobiłaś,jest stoliczek,są krzesełka ,mozna już zrobić kawusie.Kuchnie masz super tyle szafek ,powolutku się zapełnia.Zaraz będzie coś do spania ,kącik dla Mirki i można żyć.My za ostatnie uzbierane grosze i polskie i angielskie wyczailam w B&M troszkę wgnieciona pralkę taka płytsza Candy pasująca pod blat w kuchni za pół ceny ,Całą noc nie spałam z nerwów ,byłam pierwsza w sklepie Z radości wkładając ją do auta zrobiliśmy nowe wgniecenie .Nie musi być nowa,byle działała.Dobrze że masz swoje autko to możesz po troszkę dowozić..A pan T co na to wszystko.Ty jesteś kobietą zaradna i dasz sobie radę ze wszystkim a on ,jak to chłop może już nie.Marta uk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. T zdaje sobie powoli sprawę, co znaczy samemu ogarnąć bungalow z przyległościami. Ostatnio chwasty z trawy wycinał. W sierpniu malaz, będzie malował fasadę. Przedtem ma być gotowy sufit nad tarasem, zaczął zrywać deski, pracy ma po kokardkę. Ja też, tak więc każdy ma swoje zajęcie.
      Pralja stoi u kogoś w gromadnej pralni I jest od jakiegoś czasu bezpańska, trzeba sprawdzić jej działanie, jak bezproblemowe, to biorę na początek. Mam też na oku biurko, duży blat. Powoli będzie.

      Usuń
  9. Początek pomyślny, więc i dalej dobrze pójdzie. Będziesz zadowolona!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracy, jazdy i noszenia jest aktualnie sporo, ale biorę po drodze do bądź z pracy zawsze kilka rzeczy, więc przybywa mi tam. Jutro wyskok do sklepu meblowego, obejrzeć co j jak.

      Usuń
  10. Kawa i tak najlepiej smakuje na podłodze :D

    OdpowiedzUsuń