dla Fiony

24.9.26

49/ 26. Jesień

Takie ogromne pigwy w ogrodzie przy głównej ulicy. 



Ziemowity, tak nazwała je Gackowa, nie znałam tej nazwy, dla mnie to Herbstzeitlose jako roślina a colchicum jako lek ma podagrę.  Bardzo trujący kwiatek. Łąka między drogą krajowa a autostradą numer 70 jest dosyć fioletowa, chyba raczej nie kosza tam trawy na siano, bo bydło instynktownie unika. 


Co poza tym. Dostałam zaproszenie na weekend do Westfalii, oczywiście z Mirką, torby spakowane, jutro z samego rana wyjazd, ponad 400 kilometrów. Trochę się cyka)am, sporo zastanawiałam, i doszłam do wniosku, że nie jadąc, też nic nie zyskam, a tak przynajmniej zobaczę trochę szerokiego świata. No to jadę. Miałam spakować konkretne ciuchy i wygodne buty, to spakowałam. Pogoda ma być świetna. 

Noce są jednak bardzo chłodne, okazało się, że centralne  ogrzewanie jeszcze nie zaskoczony, bo było jednak wyłączone kompletnie na latoę (ciepła woda była z dachu, mamy kolektory); po wizycie u Nicole nade mną i zagadaniu sąsiadki na parterze okazało się, że też trochę wieczorami marzli, Serbowie nawet farelką użyli, więc zadzwoniłam do zarządu budynku, i teraz mamy ciepło i przyjemnie w mieszkaniach.