14/ 26. Pierwsze odwiedziny

 Te odbyły się dzisiaj, dobrze, że mam te składane krzesełka i stoliczek. Najpierw znajomy od tej maszyny do prania, ma też busa, i w razie czego, coś mi może przetransportować, konkretnie jakieś rzeczy ze sklepów. Do Zapfendorf nie chcę go przywoływać. Tobi obiecał mi przewieźć kilka moich mebli, Arleta te kanapy, a ja przewożę po kolei drobne rzeczy. Dzisiaj po dyżurze nocnym wyładowałam nieco towaru z auta, głównie drogerię, ręczniki,  potem pojechałam spać, raptem 3 godziny, po czym po południu znowu zawiozłam turę kuchenną; niestety zbił mi się jeden talerzyk pod filiżankę, trudno, bez strat się nie da. To komplet na 12 gości, więc sporo części przeżyło. 

Jedna z moich koleżanek z geriatrii też się rozgląda za mieszkaniem, poleciłam jej w tym samym domu 4- pokojowe, i faktycznie dzisiaj po południu miała termin do obejrzenia z "moją" maklerką. Notabene owa wysłała mi rachunek za usługę, i już się boję 😅

Melissa po obejrzeniu mieszkania wpadła do mnie, obejrzeć moje nowe śmieci, posiedziałyśmy w salonie, potem na balkonie, wypiłyśmy po kubku wody, fajnie było. Jakby się jeszcze faktycznie zdecydowala na to mieszkanie, byłoby świetnie. Zobaczymy, co wyjdzie. 

Teraz znowu spakowałam trochę rzeczy do auta, jutro podrzucę,  bo w południe jadę obejrzeć co nieco w sklepie meblowym w Hirschaid. A wieczorem znowu spotkanie w klubie głuchych i niedosłyszących w Bamberg. Nudy nie mam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz