1.8.26

24/ 26. Oswajam przestrzeń

Dzisiaj późny wpis, Arleta wpadła bowiem wieczorem już po dwudziestej, jeszcze nie była u mnie w tym mieszkaniu. Oceniła lokum jako niebo lepsze niż małżeństwo. 

Tak więc, wczoraj pierwsza noc u siebie, była trochę zielona, bo na kolację wypiłam "baniak" herbaty, czarnej z mlekiem, bawarkę uwielbiam bowiem od dziecka, no i potem w nocy musiałam wstawać. 

Mirka nieco nieoswojona, nie wie, o co chodzi. Wieczorem długi spacer, dzisiaj rano wcześnie się zbudziłam, to po siódmej poszłyśmy po bułki i gazetę. 


W tym domu, na końcu, na drugim piętrze mieszkam. 

Ścieżek i krzaczorów do chodzenia z nią jest tutaj pod dostatkiem. Ja cenię jeszcze bliskość do małego centrum handlowego, przed południem do Rossmanna obróciłam w 25 minut. Zostawiałam bowiem Mirkę też samą w domu, żeby się wciągała do mojej nieobecności, jak będę pracować. Oczywiście przed i po dyżurze długi spacer. 

Przed południem ogarnęłam sobie także biuro, włożyłam ostatnie rzeczy do odpowiednich segregatorów, zamówiłam w bankowej appce większy przelew- zaprzeczając, że jakiś wnuczek do mnie zadzwoniła czy dostałam inna lukratywna propozycje lokaty pieniędzy- i zapłaciłam ostatni rachunek dotyczący zakupu mieszkania, mianowicie podatek gruntowy. 

Gotować mi się nie chciało za bardzo, przełożyłam jedzenie na kolację,  i to był dobry pomysł, gdyż zjadłam te kolację z Arletą. 

Przed jej przyjazdem poszłam Mirką na dłuższy spacer i  nieco obejrzec wieś, jest nieźle górzysta. 

Widok na pałac biskupi, cztery cebulaste wieżyczki:


Wieża kościoła parafialnego: 


Kaplica cmentarna:


Kościół bliżej. Ten mur dookoła ma jakies historyczne znaczenie, poczytam o tym w najbliższym czasie. 


Dawny dworzec kolejowy. 

I znowu widok na mój balkon. Drugi od góry. 


Powoli zaczyna być. Wciągam się do "mojego mieszkania", trochę czuję się jeszcze jak na urlopie, w wakacyjnym mieszkaniu. Mirka też drepta za mną w mieszkaniu krok w krok, jak wtedy, gdy była nowa, ponad 12 lat temu. Mam nadzieję, że wkrótce się oswoi. Dla niej jest to kompletnie niezrozumiałe, ale widok Arlety ucieszyła sie bardzo.  

EDIT niedzielny, z samego rana. Do lasu jest bliziutko, co cieszy Mirkę. A sąsiad z równoległej ulicy hoduje żółwie, ma ich około 20 sztuk w ogrodzie. Wczoraj wieczorem rozmawiałam z nim. 









8 komentarzy:

  1. Ja z kolei bawarki nie lubię od dziecka.
    Okolica ładna, wygląda na spokojną:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Memmelsdorf jest w sumie eleganckim adresem, poprzez bliskosc do Bamberg i wlasnie ten palacyk biskupi jako magnes turystyczny. Jak kiedys dorobie sie konkretnego roweru, to jede ujezdzac okolice ;)

      Usuń
  2. Dla pieska nowe mieszkanie tez jest wielka zmiana. Przyzwyczai sie najpierw penetrujac nowe zakamarki i uklady. Natomiast wyglada ze mieszka w bardzo przyjaznej okolicy na spacery. Niechaj sie Wam dobrze mieszka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla Mirki sporą zmiana, ona uwielbiała wyjście przez taras do ogródka, teraz musi sama przeczekac, aż z dyżuru wrócę. Dzisiejszy dzień dzielnie absolwiwala. Szkoda mi pieski, że taka wdla niej niekorzystna zmiana, ale co zrobisz, jak nic nie zrobisz. Polatałysmy wieczorem o 10 w jej tempie.
      Dziękujemy!

      Usuń
  3. Wszystkiego Dobrego w Nowym Miejscu! Niech przeniesie Ci spokoj, dobrych ludzi, nowe pozytywne wydarzenia, spelnienie i duzo radosci :D
    Caly dobytek juz zabralas? Nic nie zostalo?
    Fajnie, ze oplaty masz juz za soba. Teraz nic tylko sie dorabiac na Nowym :D
    Wygodne i mile do zycia takie polaczenie wsi-miasteczka. Zabytki wokol ladne, zielen i las jeszcze lepsze:)
    A jak pozegnanie z T.? W tym roku zalatwicie tez formalnosci i bye-bye? Mam nadzieje, ze po czasie przejsciowym po prostu odczujesz ulge, kamien z serca. Ze ten chlop wreszcie wymeldowal sie z Twojego zycia i przestal Cie obciazac soba. Tego Ci zycze.
    Zuzia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam w Zapfendorf jeszcze mój stary rower, nie wiem, czy wezmę, właściwie chce sobie w przyszłości sprawić nowy. I moja jedna kurtka się została na wieszaku, i jeden obrazek. Zastanawiam się jeszcze nad jednym starym, małym regałem w pralni, byłby mi dobry do piwnicy. Jedno mirczyne legowisko. To wszystko.
      W czwartek po lekarzu będę w Zapfendorf, umowie się z tobim, że wpadnę po drodze, I tak musimy jeszcze porozmawiać.
      Obciążać nie mam się zamiaru, mam za dużo roboty tutaj plus właśnie robotę, dzieci wkrótce przyjadą, zaprosiłam też starego przyjaciela, który z prostej ciekawości na pewno wpadnie, ale dopiero.po operacji katarakty- jest po 70tce- i mam w planie małe spotkanie z koleżankami z grupy skoczków; ostatni raz byłyśmy w lutym w lokalu.
      Tak, polaty wszystkie za mną, teraz same życiowe plus media 😅sama ciekawam, w jakiej przedzialce się zmieszczę.

      Usuń
  4. Ładnie wygląda okolica, budynki też, nie da się porownac z amerykańską brzydotą. Bawarke piłam codziennie do 8 klasy, kiedy to przeszłam na gorzką, teraz już by mi nie smakowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładna ta tutejszą okolica, jak i cała Górna Frankonia. Chociaż i tu też pustostany, jednakże nie tak dużo, jak w Dolnej Saksonii. Bliskość Bamberg jednak swoje robi. A pałac biskupi to arokowe cudeńko.
      Dzisiaj wieczorem przeszłam na dobre, ciemne piwo z browaru dwie wioski dalej, Wagner z Merkendorf. Dorwałam w piątek obwoźnego.

      Usuń