Tak się zanosił i tak też upływa. Leniwe ranki, wstawanie w sobotę po bułkę i gazetę, przy okazji przyniosłam też ze sklepu litr kefiru. Kupuję prawie codziennie czegoś po trochu, uzupełniam czy raczej robię małe zapasy. Rzeczy w sensie puszki z tuńczykiem, czy makaron, oleje, oczywiście warzywa i owoce.
W poniedziałek w Lidl będą parasole przeciwsłoneczne ze stojakami, chyba się skuszę, bo balkon mam od zachodu, i aktualnie grzeje tam równo, za to pranie schnie ekspresowo.
(Myślę intensywnie o skrzynkach i roślinkach na balustradę, pomimo tego upału, ale na razie tylko myślę...)
Po południu podskoczyłam do Zapfendorf, do biblioteki, bo póki co, zatrzymam sobie ten wyskok na co parę tygodni. Z bliżej znajomych była tam jedynie Maureen, ale zamieniliśmy tylko parę słów. Zdaje mi się, że w Zapfendorf jest to jeszcze tajemnicą, że się wyprowadziłam.
Po bibliotece do Arlety, zgarnęłam to bawidlo z Fisher Price, rowerek bez pedałów i autko do jeżdżenia na nim, będę po kolei wydawać Fionce, rowerek na koniec, muszę mu jeszcze dokupić nowe uchwyty do kierownicy. Bawidło z Fisher Price już umyte w wannie, można kłaść obok Fionki, jak już ją przywiozą. Piorę też kilka pluszaków, po synie jeszcze, bo ściągnęłam karton ze strychu. Aktualnie mam jeszcze zakonserwowane tam koce w jednym pudle, i kilka torb, na podróż ale i takie siatki.
Wczoraj zamówiłam w necie resztę firanek, konewkę i kilka innych drobiazgów, żeby nie jeździć po sklepach, a dzisiaj zawiesiłam obrazki na ścianach. Od razu inaczej, a jak jeszcze przeprowadzi się telewizor na "meblościankę", to już w ogóle będzie fajnie. I oczywiście jeszcze porządne krzesła.
Na wieczornym spacerku z Mirką spotkałam Leonie, młodą koleżankę z geriatrii, mieszka od kilku dni w centrum wsi. Świetnie. Leonie udziela się bardzo w straży pożarnej, zajmuje się tam dziećmi czyli narybkiem, dzisiaj nie miała czasu, bo leciala do strażaków, ale obiecała wkrótce wpaść.
Nudy nie ma.
Tutejszy kościół pod wezwaniem NMP, na drugi weekend KERWA/ Kirchweih, czyli odpust, jaki tylko świętuje się tylko w Górnej Frankonii. Będzie się działo, szkoda, że mam dyżury, ale liznę trochę w piątek i w poniedziałek. Okazuje się, że chyba razem z moimi wszystkimi dziećmi.
W sobotę pooglądałam do oporu telewizję, o wpół do drugiej poszłam spać, Mirka już wcześniej poszła do sypialni na swoje wyrko- zaczyna nie deptac mi już po piętach, gdzie bym się nie ruszyła. Oczywiście około godziny 22 szybkie sikanko. W niedzielę pospałyśmy do wpół do dziesiątej. Wyprawa w las, potem śniadanie, w tym czasie telefonowanie z dziećmi, przyjadą za tydzień w niedzielę 🥰 cieszę się bardzo. Zjawią się przed południem, zrobię obiad i polecę na dyżur, ale wieczorem będzie się działo. Poniedziałek i wtorek mam za to wolny.
(....)
Poprzedniej nocy wypatrzyłam na ebay 4 krzesła, w Bamberg- Bug, po 34€ od sztuki, dzisiaj w południe dogadaliśmy, po południu pojechałam po nie, odświeżyłam i są. Od razu inaczej w pokoju.




Mieszkanko już robi się klimatyczne , obrazki ,krzesła dopełniają całości.Zatem Mirka się przyzwyczaiła. Kolejną koleżankę masz na miejscu i fajnie.Odpusty w Bawarii są hucznie ochodzobe, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńZaczynam czuć się u siebie, że to mój kawałek podłogi. Kilka dni czułam się jak na wakacjach. Koleżanek potrzebuje bardzo, także, aby czasami ktoś po prostu wpadł do mnie. Nie chcę i nie muszę być sama.
UsuńPozdrawiam Ula i życzę znośnej podrozy- kiedy jedziecie?
Pogrzeb 20 sierpień, 19 wyjeżdżamy ale tylko 1 noc i do domu.
UsuńNa drugi tydzień więc, i urna.
UsuńNo tak.
UsuńWiesz ze Twoj wpis ukazał się i mnie po 18 tu godzinach a mojego od wczoraj nie widać,
UsuńMój blog już dawno nie uaktualnia wpisów 😐 bądź raczej rzadko.
UsuńMoja teściowa zwykła mawiać, że rodzice są po to, żeby dziecko wychowywać, a dziadkowie po to, żeby im psuć robotę. Widzę, że ewidentnie szykujesz się do tej drugiej roli 😅
OdpowiedzUsuńMoja ci una i bendem se jom rozpieszczać 🤪 ale i życia uczyć. Żeby była jak babcia Lucy 😇
UsuńTylko powoli z tym rozpieszczaniem ( no też rozpueszczam ),potem trza myśleć co do jedzenia dla wszystkich bo babcia mi to zrobiła a mi nie I tak to idzie.
UsuńNa szczęście Fionka jest jedyną wniczka, póki co, a dalej sie zobaczy 🙃
UsuńFaktycznie, nudy nie ma, ale i bez problemów, a to najważniejsze:-)
OdpowiedzUsuńU nas rozpieszczanie wnuka podzielone, tamci dziadkowie głównie ubranka i zabawki, my książki i gry, no i słodycze...
Macie więc go jednego na czworo, świetnie dla malucha. Nie wiem, jaki kontakt Fionka będzie miała z dziadkiem że strony Sol, bo jej rodzice są rozwiedzieni, on mieszka w Berlinie. Że strony syna zerowo, on nie ma kontaktu ze swoim ojcem i nie chce, ostatni raz sie widzieli przed 33 laty. Tobi zaprzeczył chęciom dziadkowania, no ale to już inna, minioną historia. Babcia Birgit daleko, więcchyba na mnie spadnie cały ten słodki ciężar, ale wcale mi on uciążliwy się nie wydaje. Moja mała dziewczynka 😍
UsuńJuż czuć tę domową atmosferę. Jak miło!
OdpowiedzUsuńTak. Zaczynam czuć się u siebie w domu. Szczególnie, jak ktoś wpada do mnie. I jestem dumna z każdego szczegółu, drobnostki, którą dopracowuję, przynoszę, I z niej korzystam.
UsuńZrobilo sie ladnie i przytulnie w Twym nowym mieszkaniu a najwazniejsze ze czujesz sie w nim dobrze a nawet dumnie.
OdpowiedzUsuńGratuluje doskonalej roboty.
Jakzesz nie moge sie doczekac przeprowadzki syna i urzadzania jego mieszkania! Lubie to zajecie, corka tez wiec bedziemy mialy z tego duza radosc. Zejdzie jeszcze moze miesiac do tego wydarzenia.
Niechaj Ci sie dobrze mieszka :)
Dziekuje, zaczyna być... mam nadzieję, że Mirce też. Dla niej to sporą zmianą, ale staram jej się dogadzać i gwarantuje kilka wycieczek dziennie. Reszta polegam na jej bardzo podeszłym wieku, że spo, idpoczywa, jak ja jestem w pracy.
UsuńPozdrawiam serdecznie.
Weekend spokojny ale wcale nie nudny :). Ja mam balkon od wschodu, jak chcę szybko wyschnięte pranie to muszę wcześnie wstać :P. Choć w te ostatnie upały to naprawdę bez znaczenia :D.
OdpowiedzUsuńNudy faktycznie nie mam, już przez samo bieganie na dyżury i z Mirką. Dzielna pieska zmodi moja nieobecność.
UsuńI nic mi nie wyszło z kupna parasola dzisiaj, gdyż były tylko parasole, a nogi nie doszły, to zrezygnowałam. Chyba rozpatrzę się za takim montowanym do balustrady. Albo mała markizą, taką na teleskopach, widzę ich sporo na sasiedzkich balkonach.
Czytam Twoje posty i mam wrażenie, że szykuje Ci się spokojne, udane życie.
OdpowiedzUsuńOdwiedzają cię znajomi....czekasz na dzieci. Dbasz o Mirkę....urządzasz się.
Gratuluję odwagi. Wiele kobiet w pewnym wieku nie podejmuje się zmiany życia, bo się boją. Przerasta je to wszystko.
Powodzenia Lucy 😘
Mam nadzieję, Aniu, że takie życie mi się szykuje.
UsuńNie jest tak, że jestem nieustraszona, wręcz przeciwnie, są rzeczy, których się obawiam, przede wszystkim jest to dobro Mirki, bo dla niej to ogromną zmiana, I niekorzystna. Kurcze, w Zapfendorf miała tak, jak zawsze dla niej chciałam, wybieg z salonu przez taras do ogródka na szybkie sikanko. Teraz to regularne wyprawy w uprzęży.
Obawiam się też np co by było, jakby mi auto padło, jak dojadę do pracy. Dlatego pielęgnuje moja Fabię i dam na warsztat, jak we wrześniu będę miała urlop, dokładny przegląd, potrzebuje nowego baniaka przy rurze wydechowej, a w listopadzie TÜV. .Am nadzieję, że teraz stanie w podziemnym garażu dobrze jej zrobi, w ZA ostatnie ponad 2 lata stała na wolnym powietrzu, bo garaż zawalony cudami na kiju.
Boję się też zachorować, przeziębienie z gorączką np. Dlatego kontakty, kontakty, kontakty... musi jakoś być.
Zdaję sobie sprawę, że miałam możliwość zrobienia czegoś, tego kroku, na który tyłu kobietom brakuje miejsca, czasu, odwagi, pieniędzy. Ja to wszystko miałam, I musiałabym być głupia, żeby trwać dalej w tym związku. Jestem dzieckiem szczęścia, ale też kowalem własnego losu.
Dziękuję za życzenia 🙂
Rzadko kiedy piszę komentarze ale teraz muszę, bo się uduszę. Obserwowałam Twój stary blog od bardzo dawna, trafiłam na niego ze względu na dzierganie. Najpierw podziwiałam robótki a potem Ciebie, Twoją pracowitość. Widziałam bardzo trudne chwile w Twoim życiu i różne zaskakujące zwroty akcji. Ogrom pracy ( i emocji), który włożyłaś likwidując rodzinny dom i drugi ogrom pracy, kiedy porządkowałaś dom Tobiego przed zamieszkaniem. Trzymam za Ciebie kciuki.
OdpowiedzUsuńTak, to fakt. Kiedyś zdawało mi się, że moje życie jest nudne i takie niespektakularne. A potem te wszystkie zwroty akcji, nowości, niespodzianki mile i mniej mile. Pracować niestety zawsze umiałam, taki pruskośląski chów. Tobi nie docenił, trudno, a z początku był zachwycony i wdzięczny. Byłam kobieta z marzeń każdego mężczyzny, nie dość, że nie trzeba mnie było karmić i ubierać, to jeszcze dawałam z siebie wszystko, dla nas. Ale każda bajka się kończy, przy czym moja się zaczyna na nowo, a tobi boleśnie upadł na dupę.
UsuńDziękuję i pozdrawiam!
Myślę, że wiele kobiet Ci kibicuje <3
OdpowiedzUsuńReż myślę, bo ten krok, na który się zdecydowałam, w moim przypadku był stosunkowo łatwy, ale dla wielu kobiet jest bardzo ciężki bądź wrecz nie do zrobienia.
UsuńJestes tworcza, a teraz masz wiecej czasu i energii na tworzenie. Wszystkiego - swojego dobrego zycia, nowych relacji, podrozy, nawet dbania o siebie i zdrowie. Uwolnilas sie od kogos kto byl przeszkoda, nie pomoca w fajnym, bogatym wew zyciu. Mysle, ze T jest po prostu chory/zaburzony ale jesli uparcie nie chcial pomocy, to jedyna opcja byla ewakuacja. Moglas marniec razem z nim, a wybralas jednak zmiane, siebie. Zludne poczucie bezpieczenstwa, ze ktos jest obok w domu w wielu zwiazkach funkcjonuje i powoduje, ze ludzie mimo konca relacji lub jej toksycznosci - tkwia. Lubimy sie ludzic? Kazda z nas ma ta granice w innym miejscu, po przekroczeniu ktorej ma tak dosyc, ze zrobi wszystko by odejsc. Z tego, co pisalas - dlugo czekalas na zmiane sytuacji. Probowalas tez z nim rozmawiac. Dalsze czekanie powodowaloby tylko Twoje nieszczescie, a jego obojetnosc. Odejscie jakos go poruszylo, ale nie na tyle zeby walczyl o ta relacje. To tez bardzo znamienne. Zycze Ci braku sentymentow, braku rzewnych wspomnien i podomykania przeszlosci. To chwile potrwa ale mile towarzystwo plus satysfakcja z udanej przeprowadzki i mile miejsce do zycia - mysle, ze Ci to ulatwia :)
OdpowiedzUsuńFajne krzesla i wnusia ucieszy sie z zabawek. Cos mi sie wydaje, ze pokoj goscinny szybko obrosnie zabawkami :P
Zuzia
Mam nadzieję Zuziu, że wykaraskam się z tego bez większych sinia ludzieków na duszy, bo to nie tak miało być, ale co zrobisz, jak sama walczysz na tym froncie związku, a druga strona tylko samobóje strzela. Szkoda, nadal go lubię, nie jest mi obojętny, i nie chcę, żeby mu coś złego się działo. Ale rozstanie było naprawdę najlepszą opcją.
OdpowiedzUsuńAktualnie wciągam się do zalegania na janapie w celu dziergania czy innego czytania. Także po pracy, jak już odsikam Mirkę. Cisza mi nie przeszkadza, a tej się obawiałam. Zresztą zawsze coś usłyszę w domu, za oknem, wiem, że dookoła mnie są ludzie.
A co do pokoju gościnnego, oprócz zabawek wniosłam tam też paczkę pampersów, a co 😎
Nikt mu zle nie zyczy, choc przez podobienstwo do mojego eks ja go nie lubie, ze Ciebie zaniedbywal :P Moj tez mnie sobie odpuscil.. tez choruje i tez bierze antydepa ale nic poza tym, reszta go przerasta. Normalny czlowiek by rozmawial, szukal rozwiazania, mowil co sie dzieje, spedzal razem czas, staral sie normalnie zyc. On zamknal sie w sobie. Nie chce zyc w wiecznym oczekiwaniu na kogos i na cos co nie nastepuje. Moje zycie to nie poczekalnia. On tego nie zauwazal, uwazal ze ja bede w nieskonczonosc...tez mysle, ze go rozpuscilam. Gdybym wymagala na wejsciu albo nic by z tego nie bylo od razu, albo by musial sie starac. Nic tak dobrze facetowi nie robi jak wysoka poprzeczka. My sie zawsze staramy (poza ksiezniczkami, ktore wszystko maja w d...). Wiec czesto pisze Ci moje wlasne wnioski co do mojej relacji, ale u kogos to zawsze bardziej widac i latwiej to wszystko ponazywac. Do siebie i swoich spraw czesto mamy za malo dystansu.
OdpowiedzUsuńJak rodzice sie odwaza zostawic Ci Mala na weekend to pewnie z radoscia ja przejmiesz :D
Zuzia