4.8.26

26/ 26. Od dzisiaj

jestem oficjalną mieszkanką wsi Memmelsdorf. Z samego ranka poszłam do gminy, znaczy ratusza, i przemeldowalam się póki co sama. Mirkę muszę najpierw odmeldować w Zapfendorf, i chyba nawet oddać blaszkę, aby ją tutaj zameldować i opodatkować. W czwartek będę w Zapfendorf, to załatwię po drodze. 


W czwartek za 9 dni mam termin w Bamberg, przemeldowac auto na nowy adres. Zapomniałam o tym, co prawda małym, ale też wydatku 😅
Poza tym, dwa dyżury już za mną, dzisiaj mam na noc, ale jesteśmy we trzy, wiec powinno być ok, bo oddział pełny, jestem na internie, i mam samych albo leżących, albo z demencją. W tym małżeństwo, on 93 lata, ona 90, jak oni do tej pory sami w domu żyli, jest mi zagadką, teraz jej serce nierówno pika, a jego znaleźli w polu kukurydzy za domem. Dementni oboje strasznie. On wczoraj przestał sikac, co stwierdzono na sonografii, i zamiast mu tam od razu założyć cewnik, przysłali mi go na oddział z poleceniem założenia tego właśnie cewnika... u 93 latka z demencją. Skończyło się tak, że niezawodna Petra trzymała ręce, Oberarzt kolana, a ja jakimś cudem jednym poślizgiem wcisnęłam ten szlauch, i na koniec było w sumie ponad 2 litry moczu, który wypuszczałam oczywiście po trochu. W tle jest też zadziwiona wszystkim córka, która najczęściej zadaję jedno pytanie, jak JA czy MY to sobie wyobrażamy, oni nie mogą wrócić do domu tacy, jacy są. No nie. A JA i MY nic sobie nie wyobrażamy, bo to nie MOI czy NASI rodzice to są, lecz jej, i niech się teraz stara o jak najszybsze 2 miejsca w ośrodku pielęgnacyjnym. Że położono ich w jednym pokoju razem, uważam po wielu latach doświadczenia i w tej kwestii za porypany pomysł, ale młode kolezanki też to teraz zauważyły. No nic, przeżyje i tę noc z nimi, potem mam do końca tygodnia wolne, i niech się dzieje wola nieba. Być może, na drugi tydzień już będą wypisani, gdziekolwiek. 

Jutro po południu ma wpaść Liane na kawę, cieszę się bardzo. Ona aktualnie na zwolnieniu lekarskim, ma naderwane włókno mięśniowe czy coś podobnego w lewym podudziu, ale chodzi o kulach i jeździ autem. 

Nadal upały, dzisiaj być może jeszcze burza po poludniu, zobaczymy. Trochę mi brakuje tego chłodnego, wietrznego, północnoniemieckiego lata... ciekawi mnie, czy dookoła Memmelsdorf też jest jesienią tak mgliscie, jak w Zapfendorf, który leży nad Menem. 


1 komentarz: