9.8.26

29/ 26. Spokojny weekend

Tak się zanosił i tak też upływa. Leniwe ranki, wstawanie w sobotę po bułkę i gazetę, przy okazji przyniosłam też ze sklepu litr kefiru. Kupuję prawie codziennie czegoś po trochu, uzupełniam czy raczej robię małe zapasy. Rzeczy w sensie puszki z tuńczykiem, czy makaron, oleje, oczywiście warzywa i owoce. 

W poniedziałek w Lidl będą parasole przeciwsłoneczne ze stojakami, chyba się skuszę, bo balkon mam od zachodu, i aktualnie grzeje tam równo, za to pranie schnie ekspresowo. 

(Myślę intensywnie o skrzynkach i roślinkach na balustradę, pomimo tego upału, ale na razie tylko myślę...) 

Po południu podskoczyłam do Zapfendorf, do biblioteki, bo póki co, zatrzymam sobie ten wyskok na co parę tygodni. Z bliżej znajomych była tam jedynie Maureen, ale zamieniliśmy tylko parę słów. Zdaje mi się, że w Zapfendorf jest to jeszcze tajemnicą, że się wyprowadziłam. 

Po bibliotece do Arlety, zgarnęłam to bawidlo z Fisher Price,  rowerek bez pedałów i autko do jeżdżenia na nim, będę po kolei wydawać Fionce, rowerek na koniec, muszę mu jeszcze dokupić nowe uchwyty do kierownicy. Bawidło z Fisher Price już umyte w wannie, można kłaść obok Fionki, jak już ją przywiozą. Piorę też kilka pluszaków, po synie jeszcze, bo ściągnęłam karton ze strychu. Aktualnie mam jeszcze zakonserwowane tam koce w jednym pudle, i kilka torb, na podróż ale i takie siatki. 

Wczoraj zamówiłam w necie resztę firanek, konewkę i kilka innych drobiazgów, żeby nie jeździć po sklepach, a dzisiaj zawiesiłam obrazki na ścianach. Od razu inaczej, a jak jeszcze przeprowadzi się telewizor na "meblościankę", to już w ogóle będzie fajnie. I oczywiście jeszcze porządne krzesła. 

Na wieczornym spacerku z Mirką spotkałam Leonie, młodą koleżankę z geriatrii,  mieszka od kilku dni w centrum wsi. Świetnie. Leonie udziela się bardzo w straży pożarnej, zajmuje się tam dziećmi czyli narybkiem, dzisiaj nie miała czasu, bo leciala do strażaków, ale obiecała wkrótce wpaść. 

Nudy nie ma. 



Tutejszy kościół pod wezwaniem NMP, na drugi weekend KERWA/ Kirchweih, czyli odpust, jaki tylko świętuje się tylko w Górnej Frankonii. Będzie się działo, szkoda, że mam dyżury, ale liznę trochę w piątek i w poniedziałek. Okazuje się, że chyba razem z moimi wszystkimi dziećmi. 

W sobotę pooglądałam do oporu telewizję, o wpół do drugiej poszłam spać, Mirka już wcześniej poszła do sypialni na swoje wyrko- zaczyna nie deptac mi już po piętach, gdzie bym się nie ruszyła. Oczywiście około godziny 22 szybkie sikanko. W niedzielę pospałyśmy do wpół do dziesiątej. Wyprawa w las, potem śniadanie, w tym czasie telefonowanie z dziećmi, przyjadą za tydzień w niedzielę 🥰 cieszę się bardzo. Zjawią się przed południem, zrobię obiad i polecę na dyżur, ale wieczorem będzie się działo. Poniedziałek i wtorek mam za to wolny. 

(....)

Poprzedniej nocy wypatrzyłam na ebay 4 krzesła, w Bamberg- Bug, po 34€ od sztuki, dzisiaj w południe dogadaliśmy, po południu pojechałam po nie, odświeżyłam i są. Od razu inaczej w pokoju. 


Teraz odczekam nieco upał, wrzucę coś na patelnię w sensie obiadu, wyjdę jeszcze dwa razy z Mirką, wyniosę te składane dwa krzesła do piwnicy, jeden wolny karton na strych, i wieczór jest mój. Dzierganie i czytanie. Zobaczę, co w telewizji wieczorem leci, w razie czego mam dwie szuflady filmów DVD. Faktycznie nie miałam do tej pory zbytnio czasu na takie leniwienie się,  zawsze było w co ręce włożyć. A jutro znowu do pracy. 

20 komentarzy:

  1. Mieszkanko już robi się klimatyczne , obrazki ,krzesła dopełniają całości.Zatem Mirka się przyzwyczaiła. Kolejną koleżankę masz na miejscu i fajnie.Odpusty w Bawarii są hucznie ochodzobe, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczynam czuć się u siebie, że to mój kawałek podłogi. Kilka dni czułam się jak na wakacjach. Koleżanek potrzebuje bardzo, także, aby czasami ktoś po prostu wpadł do mnie. Nie chcę i nie muszę być sama.
      Pozdrawiam Ula i życzę znośnej podrozy- kiedy jedziecie?

      Usuń
    2. Pogrzeb 20 sierpień, 19 wyjeżdżamy ale tylko 1 noc i do domu.

      Usuń
    3. Na drugi tydzień więc, i urna.

      Usuń
    4. Wiesz ze Twoj wpis ukazał się i mnie po 18 tu godzinach a mojego od wczoraj nie widać,

      Usuń
    5. Mój blog już dawno nie uaktualnia wpisów 😐 bądź raczej rzadko.

      Usuń
  2. Moja teściowa zwykła mawiać, że rodzice są po to, żeby dziecko wychowywać, a dziadkowie po to, żeby im psuć robotę. Widzę, że ewidentnie szykujesz się do tej drugiej roli 😅

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja ci una i bendem se jom rozpieszczać 🤪 ale i życia uczyć. Żeby była jak babcia Lucy 😇

      Usuń
    2. Tylko powoli z tym rozpieszczaniem ( no też rozpueszczam ),potem trza myśleć co do jedzenia dla wszystkich bo babcia mi to zrobiła a mi nie I tak to idzie.

      Usuń
    3. Na szczęście Fionka jest jedyną wniczka, póki co, a dalej sie zobaczy 🙃

      Usuń
  3. Faktycznie, nudy nie ma, ale i bez problemów, a to najważniejsze:-)
    U nas rozpieszczanie wnuka podzielone, tamci dziadkowie głównie ubranka i zabawki, my książki i gry, no i słodycze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Macie więc go jednego na czworo, świetnie dla malucha. Nie wiem, jaki kontakt Fionka będzie miała z dziadkiem że strony Sol, bo jej rodzice są rozwiedzieni, on mieszka w Berlinie. Że strony syna zerowo, on nie ma kontaktu ze swoim ojcem i nie chce, ostatni raz sie widzieli przed 33 laty. Tobi zaprzeczył chęciom dziadkowania, no ale to już inna, minioną historia. Babcia Birgit daleko, więcchyba na mnie spadnie cały ten słodki ciężar, ale wcale mi on uciążliwy się nie wydaje. Moja mała dziewczynka 😍

      Usuń
  4. Już czuć tę domową atmosferę. Jak miło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Zaczynam czuć się u siebie w domu. Szczególnie, jak ktoś wpada do mnie. I jestem dumna z każdego szczegółu, drobnostki, którą dopracowuję, przynoszę, I z niej korzystam.

      Usuń
  5. Zrobilo sie ladnie i przytulnie w Twym nowym mieszkaniu a najwazniejsze ze czujesz sie w nim dobrze a nawet dumnie.
    Gratuluje doskonalej roboty.
    Jakzesz nie moge sie doczekac przeprowadzki syna i urzadzania jego mieszkania! Lubie to zajecie, corka tez wiec bedziemy mialy z tego duza radosc. Zejdzie jeszcze moze miesiac do tego wydarzenia.
    Niechaj Ci sie dobrze mieszka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje, zaczyna być... mam nadzieję, że Mirce też. Dla niej to sporą zmianą, ale staram jej się dogadzać i gwarantuje kilka wycieczek dziennie. Reszta polegam na jej bardzo podeszłym wieku, że spo, idpoczywa, jak ja jestem w pracy.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  6. Weekend spokojny ale wcale nie nudny :). Ja mam balkon od wschodu, jak chcę szybko wyschnięte pranie to muszę wcześnie wstać :P. Choć w te ostatnie upały to naprawdę bez znaczenia :D.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytam Twoje posty i mam wrażenie, że szykuje Ci się spokojne, udane życie.
    Odwiedzają cię znajomi....czekasz na dzieci. Dbasz o Mirkę....urządzasz się.
    Gratuluję odwagi. Wiele kobiet w pewnym wieku nie podejmuje się zmiany życia, bo się boją. Przerasta je to wszystko.
    Powodzenia Lucy 😘

    OdpowiedzUsuń
  8. Rzadko kiedy piszę komentarze ale teraz muszę, bo się uduszę. Obserwowałam Twój stary blog od bardzo dawna, trafiłam na niego ze względu na dzierganie. Najpierw podziwiałam robótki a potem Ciebie, Twoją pracowitość. Widziałam bardzo trudne chwile w Twoim życiu i różne zaskakujące zwroty akcji. Ogrom pracy ( i emocji), który włożyłaś likwidując rodzinny dom i drugi ogrom pracy, kiedy porządkowałaś dom Tobiego przed zamieszkaniem. Trzymam za Ciebie kciuki.

    OdpowiedzUsuń