11.9.26

44/ 26. No i ktos wyparkował

swoje auto z mojej prawej strony i pokiereszowal mi mój przedni błotnik po czym zbiegl z miejsca wypadku bez zostawienia wiesci o sobie. Jako, że zdarzyło się to w podziemnym garażu, który nie jest miejscem ruchu publicznego, bo jest to prywatny garaż na ponad 50 aut, policja nie zajmie się sprawą ani ściganiem szkodnika. 
W środę wieczorem wróciłam około 19.45 z mojego klubu głuchych, zaparkowałam auto, wysiadłam jak się należy od strony pasażera 😉 dlatego wiem, że nic tam nie było. 24 godziny później, przed dyżurem, moim oczom ukazał się ten obrazek: 


No i co zrobisz, jak nic nie zrobisz. Pojechałam do warsztatu Nica, przedstawiłam sprawę, nie ma sensu wciągać w to mojego ubezpieczenia, bo od prawie 40 lat jeżdżę bezwypadkowo i mam najniższe jakie tylko możliwe składki. Nico postara się za małe pieniądze wypchać to wgłębienie, trochę pokosmetykuje, żeby wyglądało bardziej do rzeczy, poza tym, auto ma 11 lat i nowe już nie będzie, ale wkurzające jest to bardzo. 
Garaż jest dostępny tylko kluczem, miejsca są stałe, w tym przypadku mojego sąsiada z prawej zmienia się wynajmujący, poprzedni wyprowadził się 2 tygodnie temu, a nowa ponoć już wynajęła, ale się jeszcze nie wprowadziła. I nikt nie chce być sprawcą. 
Przy okazji nieco dałam posprzątać w tym garażu, teoretycznie wynajmuje się tam miejsce dla AUTA, a ludzie obok, przed i za, stawiają półeczki, opony, rowery, diwan, czemodan i sakwajaż; lewy sąsiad mojego Chorwata z lewej, przed autem ma jeszcze postawiony moplik, przez co tyłem auta, i to więcej niż tylko bagażnikiem, stoi w przejeździe. Administracja garażu jeszcze dzisiaj zajęła się tym wszystkim, co tam nie należy. 
Pierdyknie np taki rower, pokiereszuje lakier, i po co ten problem komu. 

No i tyle. Dyżur nocny był ok, moja ciężko chora pacjentka zmarła pół godziny przed moim przyjściem, ogólnie jest bardzo mało pacjentów, od niedzieli przetasowano i dużo wypisano, ale dochodzą nowi. 

A klubie głuchych dowiedziałam się niesamowitych rzeczy. W klinice w Erlangen (światowa renoma), istnieje oddział psychologiczno-  psychosomatyczny i otwarta psychiatria ekstra dla ludzi z niedosłyszeniem czy głuchych. Stacjonarnie i ambulatoryjnie. Są dwa takie oddziały w całych Niemczech, drugi w Westfalii,  a ten tutaj niedaleko ode mnie. Żeby było ciekawiej, z powodów gospodarczych biorą też pacjentów normalnie słyszących. Czas czekania na miejsce wynosi około tygodnia, czasami dłużej, pobyt 3- 5 tygodni, na siłę nie trzymają.  Żebyśmy z Arletą to wcześniej wiedziały! 

W klubie głuchych zaprzyjaźniam się z pewną Angelą,  która ma 47 lat, jedno ucho niedoslyszące ze starym i właściwie nie do końca sprawnym aparatem słuchowym,  a drugie od urodzenia głuche, i będzie miała je implantowane 5 listopada. W październiku na spotkanie jest zaprosziny laryngolog z kliniki w Erlangen, który wszczepia te implanty, i będzie o tym opowiadał. Teraz gościami byli właśnie psycholodzy z tego innego oddziału. 

Nie powiem, ciekawie się tam dzieje i jestem szczęśliwa, że znalazłam tę grupę. Zawsze mowie, ze tylko siedząc w domu, niczego się nie dowiesz, bo nikt ci nie przyjdzie i naopowiada ciekawostek, trzeba samemu gdzieś ruszyć te cztery litery. Pomijając fakt, że lubię też poprzewracać się na kanapie 😉


3 komentarze:

  1. To prawda, siedząc w domu nie poznasz tylu ciekawych ludzi, bo gazety i telewizja to nie to samo.
    Kanapa, fotel to przydatne meble, każdy kiedyś się męczy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Budujący jest Twój stoicki spokój w sprawie auta. Myślę, że administracja ma coś do powiedzenia w sprawie przysługującego metrażu na jeden samochód, bo wyglada na to, że ktoś przywłaszczył sobie więcej niż mu się należało.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziwne, że nie ma tam kamer?

    OdpowiedzUsuń