13.8.26

31/ 26. Na drogę Szubiennicową,

bo tak nazywa się serio ulicą, na której mieszkam 🤪 wjeżdża się z głównej drogi przelotowej Bamberg- Scheßlitz przez ulicę zwaną dosłownie: Przy Widoku Na Zamek Giech. Po niemiecku krótko, węzłowato i w dwóch słowach: Am Giechburgblick. Jadąc do pracy po drodze widzę zamek Giech, ale z tej ulicy jakoś dopatrzeć nie mogłam, wogóle we wsi jakoś zamku nie widać... aż dzisiaj się dopatrzyłam, przy straży pożarnej, czyli przed Ulicą Przy Widoku... 


Jasne, na naszym osiedlu są i duże czteropiętrowe domy, ogromne drzewa i krzaki, także las, to przestało być widać. Ale kiedyś widocznie było. 
We wsi stan wyjątkowy, bo odpust, połowa ulic zamknięta, rozkładają kramy, browary i karuzele. Jutro zaczyna się świętowanie. 


Na spacerach z Mirką są i takie perełki: 




Ogólnie jest fajnie. Serio. Ale wolnego od pracy w sensie urlopu czekam jak kania dżdżu. Dzisiaj byłam w Bamberg, przepisać dowod rejestracyjny. Po drodze wstąpiłam do sklepu budowlanego i dałam sobie przyciąć dwie półki do szafy, bo 4 były jakoś mało, a dużo powietrza między nimi. Kupiłam kwiatka- pieniążka. Dywan dla Fionki tutaj, poza tym konkretne zakupy, byśmy w nadchodzący weekend mieli co jeść i pić. Przyszły firanki- fruwajki, powiesiłam w salonie w oknie, a nad drzwi balkonowe zmodyfikowałam te po poprzedniczce, bo nie lubię pustych karniszy. W sypialni przewieszę na drugi tydzień. 

Mirka odkryła kanapy jako całkiem dobre miejsce do drzemki. 


Arleta wpadnie chyba jutro po pracy, cieszę się. Już wiem, gdzie dokładnie jest ten hotel, w którym pracuje od poniedziałku, dzisiaj przejeżdżałam tamtędy po drodze do urzędu. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz