wszystkie koty szare, a Mirką zdziwila się na propozycje wstania po czwartej rano.
Bo to było tak, że Arleta musiała na moment wybyć do Polski, pojechała tam w środę autem syna i zostawiła to auto od razu do remontu, a w czwartek wieczorem wyjechała stamtąd, autobusem. Planowane przybycie w Bamberg w piątek o 4.45. I obiecałam ją odebrać z dworca o takiej niechrześcijańskiej porze. Bo w odróżnieniu od innych normalnych ludzi, nie musiałam w piątek na rano do pracy, ale dopiero wieczorem. W czwartek miałam dyżur do dziesiątej wieczorem, po powrocie do domu najpierw oczywiście spacerek z Mirką, około północy leżałam w łóżku, a o czwartej zadzwonił budzik, czyli noc była krótka. Na szczęście autobus był spóźniony, i mogłam jeszcze poleżeć pół godziny, zanim wyruszylam do Bambergu.
Little Aleppo kompletnie bezludne, dworzec dopiero się budził. Mirką obejrzała pociąg i nasikała na peronie pierwszym, a i Arleta już była. Obolała w plecach i w tyłku z długiego siedzenia, oczywiście nie spała, i stwierdziła, że jak takie jazdy, to jednak tylko władnym samochodem. Zawiozłam ją do Zapfendorf, wtargałyśmy bagaże na pierwsze piętro, po czym pojechałam nawiedzić ślubnego niemęża, o czym go wieczór wcześnie poinformowałam; miałam bowiem rano wizytę u dentysty, odłamał mi się kawałek z ostatniego zęba w paszczy i dostałam taki termin do naprawy na cito. Dentysta jest dwie wsie dalej za Zapfendorf, i głupotą byłoby wracać do Memmelsdorf, aby potem znowu jechać w tamtym kierunku. Tak więc Tobi zrobił śniadanie, porozmawialiśmy o nic nieznaczących głupotach, oczywiscie o niebezpieczenstwie, jakiemu oferuja sie dwie kobiety czy kazda pojedyncza w srodku nocy przy dworcu w Bambergu, po czym poszliśmy przewietrzyć Mirkę, po czym ja pojechalam do dentysty, w powrotnej drodze wdepnęłam na pocztę i do sklepu sportowego, gdzie kupiłam sobie adidasy, które są odporne na deszcz.
U nas akurat zaczęła się jesień, mokra i wietrzna. Aktualnie siedzę na dyżurze, moja geriatria w końcu się ululała i mam trochę luzu.
Na dzisiaj mam zaproszenie, znowu do Bambergu, na zwiedzanie katakumb, wystosowane przez Mr. Dom. Pojadę, a co.



Potwierdzam straszna porą do wstawania, pusto ,glucho wszędzie, aż strach.Dobrze ze z ślubnym nie mężem macie koleżeńskie stosunki a nie pyskówki czy inne, powodzenia.
OdpowiedzUsuń