Wczoraj spontaniczna wizyta w Fürth, na odpuście św. Michała, czyli ichnia Kerwa. Jedna z bardzo popularnych we Frankonii. Masa ludzi, bo to było święto, 3 października. Sam odpust trwa 10 dni.
Poboczne uliczki bardzo spokojne, wyciszone, idealne miejsce na odetchniecie od gwaru i tłumu, na lody czy kawę.
Jesień weszła na stałe do krajobrazu. Dzisiaj rano podziwiałam pajęczyny z rosą.
W pracy dostałam kompletnie wolny weekend, co też jest miłe. Miałam bowiem paręnaście nadgodzin. Aktualnie jestem na geriatrii, znaczy byłam dopiero jeden dzień, 1 października. Kolejne 3 dni mam wolne, do pracy idę dopiero w czwartek na popołudnie i w piątek na dyżur nocny. Następny weekend jest zaplanowany na miejscowe atrakcje, a za 2 tygodnie wybywam na błyskawiczną wizytę u Fionki. Muszę jeszcze tylko dokończyć taki żółty sweterek 🧶





Sporo się dzieje!
OdpowiedzUsuńJesień coraz częściej gości na blogach w pięknych odsłonach.
OdpowiedzUsuńCodziennosc tez jest pelna aktywnosci i przyjemnosci a wolny weekend nalezy Ci sie wiec niech bedzie bardzo wypoczynkowy.
OdpowiedzUsuńTeż ostatnio fotografowałam pajęczyny...U Ciebie na zdjęciach są okazalsze.
OdpowiedzUsuńKiedyś lubiłam odpusty, teraz nie mam już na nie do kogo jeździć.
Mam nadzieje, że pokażesz żółty sweterek dla Fiony.
Taki długi odpust ,pierwszy raz słyszę.Jesien powoli idzie, póki słońce jest to fajnie ale jak deszcz to już nie, pozdrawiam cieplutko.
OdpowiedzUsuń