21.8.26

34/ 26. Bapcia na zakupach

Znalazłam taką kołysko- huśtawkę na digitalnym pchli targu w Zapfendorf, całe 5€ za nią chcieli, to wsiadłam przed południem w auto i pojechałam po ten mebel. I tak musiałam wstąpić do lekarza, którego tam jeszcze mam, po receptę na dwa moje leki. 

Pampersy też mi się trafiły 😋 i taki dmuchany stwór do ujeżdżania, jak się ma 1½ roku, ale to przecież niedługo już. 

Ten misiek to jeszcze po moim synu. 

Mając plany pobytu w Zapfendorf, poinformowałam o tym fakcie ślubnego, i zaprosił mnie na kawę i masę ciasta i słodkich bułeczek z piekarni. Porozmawialiśmy o niczym, po czym oboje ruszyliśmy w drogę, ja z powrotem, on do zaprzyjaźnionej firmy meblarskiej, gdzie jest od wszystkiego, czy oprogramowania, czy jak coś z piecem. Czyli mu się nie nudzi. 

W bungalow wyraźnie widać, że mnie brak. Bądź kobiecej ręki. Ale niech będzie, jak jest. 

Wczoraj pracowałam, interna w ostatnich kilku dniach zadziwiająco lekka.  

Dzień pracujący różni się od wolnego czasem spędzonym na spacerach z Mirką, a także zwiedzaniem mojego nowego miejsca na ziemi. 







Niestety nie udało mi się wziąć udziału w odpuście, a balanga musiała być przednia i trwała kilka dni. Przechodziłam jedynie rankiem, przed dyżurem, jak akurat zamiatano ulicę. 







Na drugi rok wezmę trochę udziału. 

Co poza tym. Nudy nie mam, także czasu na sentymenty, rozmyślania czy inne smutki. Aktualnie dopieszczam jeszcze mieszkanie, dokupuję drobnostki typu uchwyt do parasola na balkon czy gofrownicę,  poza tym, po podłączeniu supersprawnego sprzętu z poprzedniego stulecia, zwanego wtedy po polsku MAGNETOWIDEM, oglądam sama bądź z Arletą stare filmy, dzisiaj "Nie ma mocnych", a w kolejce jest "Kochaj albo rzuć ". Mam tych sprzetow dwie sztuki, jeden moj, drugi po rodzicach, oba wyczyszczone i przejrzane przez mechanika, uznane za supetsprawne i opatrzone wskazowka zatrzymania ich i absolutnie nie sprzedawania. 
Aktualnie oczekuję paczki z odtwarzaczem DVD, bo mój stary zastrajkował jeszcze w Eschershausen, w Zapfendorf Tobi kupił nowy, ale że właśnie on, to oczywiście zostawiłam go tam. Mam jedynie taki mały, przenośny, na którym można też słuchać audiobooków czy CD ogólnie. 
Kaset VHS mam mały zbiór, i wiele filmów Disneya, które wtedy mój syn dostawał na urodziny bądź pod choinkę; nie były to tanie prezenty, i zatrzymałam te filmy,  chociaż już 20 lat temu niektórzy mnie o nie nagabywali, że po co, odsprzedać za drobne pieniądze, i takie tam. Będę kiedyś urządzać z Fioną domowe kino w typie naprawdę starego kina. 

Upały minęły, zaczyna robić się jesiennie. Trochę to dziwne, bo na Bawarii letnie ferie akurat na półmetku, wiele ludzi i współmieszkańców wyjechało, także mój sąsiad z podziemnego garażu, i mam luzy parkingowe w sensie bezproblemowego wjazdu na moje miejsce i wyjazdu bez zbędnych manewrów. 

Jutro mam zaproszenie na kawę do Gundi w Oberhaid, z którą byłam na wełnianych targach wtedy w marcu w Hirschaid. Właściwie zaprosiła nas oboje, znaczy mnie i Tobiego, więc jej opowiedziałam o mojej wyprowadzce. Gundi bowiem część lata spędziła w Stanach. Na taką wiadomosc Gundi zareagowala pragmatycznie, stwierdzila, że co by nie było między mną a Tobim, my obie możemy przecież utrzymywać kontakt, bo ona mnie lubi.  Gundi jest eksżoną zmarlego kilka lat temu kuzyna Tobiego, którego on bardzo nie lubił. 







12 komentarzy:

  1. Podobna kołyskę miał mój wnuk, gdy ja odwrócisz, to starszemu dziecku posłuży do zabawy jako zjeżdżalnia.
    U nas dziś w nocy załamanie pogody, leje od wczoraj wieczora, aż sprawdzałam, czy oknami nie leci woda, wichury i burze...czuć jesień w powietrzu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, można używać na dwa końce 😄 ale najbardziej cieszy mnie ten dmuchany stwór, lubiłam robić ten prezent zaprzyjaźnionym maluszkom, sa rozne zwierzątka, no i się doczekałam, kupiłam dla własnej wnuczki.
      U nas tez definitywnie chłodno, teraz 26 stopni, ale słonecznie, wole tak niż 36 sprzed tygodnia 😅 a po dwóch dniach deszczu faktycznie trawniki zaczynają się zazieleniac.

      Usuń
  2. O tak, mimo ze sie jest urzadzonym na nowym mieszkaniu wciaz sie cos przestawia, dodaje.
    Czujesz jesien? - bardzo zazdroszcze .
    Fajna ta kolyska, moze sluzyc i dziecku i pozniej jako zabawka.
    Dobrego weekendu Lucy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobrażam sobie, dlaczego zazdrościsz mi tej jesieni, faktycznie prawie jednakowy cały rok jest trochę dziwny, ale idzie z pewnością się przyzwyczaić? Szczególnie, że to nie szaroburo jest.
      Dziękuję serdecznie i wam obu powodzenia w urządzaniu i sprzątaniu życzę, będzie świetnie.

      Usuń
  3. Bardzo fajne zakupy. A już filmy Disneya, to rewelacja. I czas Ci biegnie sprawnie i ciekawie. I tak ma być. Nie ma innej opcji. Lucia 😘😘😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest. Może to i staroświeckie metody, ale mile i lubię. Arleta jest też zachwycona moim sprawnym magnetowidem, i drugim w zapasie. Na drugi tydzień zaczynamy takie babskie wieczory na całego.
      Tak, nudy nie mam, i zaczynam być chętnie sama u siebie, z początku cisza mnie nieco przerażała, ale teraz jestem u siebie, czuję się tutaj dobrze, a odgłosy z innych mieszkań czy na klatce schodowej, które do mnie docierają, są dla mnie życiowe, I wiem, że są wokół mnie ludzie.
      Wieczorem ktoś gdzieś na innym balkonie popala niezłe zioło 😇

      Usuń
  4. I jak dobrze, że Gundi tak po prostu powiedziała, że Wasza znajomość może trwać niezależnie od tego, co wydarzyło się między Tobą a Tobim. Takie ludzkie, pozbawione komplikowania rzeczy podejście jest naprawdę cenne.

    Niech Ci się to nowe miejsce coraz bardziej oswaja i robi coraz bardziej Twoje. A kobieca ręka w bungalowie? Spokojnie — wróci przy swoim czasie. 😉 Najważniejsze, że Ty jesteś gdzieś, gdzie potrafisz sobie znaleźć codzienne przyjemności. I chyba właśnie z takich drobiazgów składa się teraz ta Twoja nowa codzienność. ❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gundi nawet się ucieszyła dla mnie na te wiadomość, tak więc ten tego 😉 a ja jestem u siebie i mogę robić, co chce I kiedy chce, włącznie z odkurzaniem, bo to też było megaproblemem, jako, że "głośne, a on nienawidzi odkurzania".
      Cieszę się na drugi tydzień po środowym dyżurze nocnym, kilka dni błogiego nicrobienia w sumie dobrze mi zrobi.

      Usuń
  5. Ciekawa jestem, co to za odpust. Macie tam katolików?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kościół parafialny we wsi jest pod wezwaniem Wniebowzięcia NPM, więc w zeszłym weekend sie działo. Katolików tu multum, znaczy w Gornej Frankonii, i Bawarii ogolnie, świętuje się wszelkie święta, które w protestanckiej Dolnej Saksonii świętami nie były, jak właśnie Wniebowstąpienie 15 sierpnia, Trzech Króli, Wszystkich Świętych, Boże Ciało. Ja lubię w takie dni dyżurować, bo są bombastyczne dodatki 😇 jedynie Wszystkich Świętych pojadę na groby rodziców.
      Są jednak regiony w Bawarii, gdzie jest procentowo mało katolików, I wtedy w poszczególnych powiatach nie było święta, to jest np okolica Bayreuth, czy nawet Nürnberg.

      Usuń
    2. No to jestem zaskoczona, że tyle jest katolików.

      Usuń
    3. Bawaria, Frankonia jest bardzo katolicka.

      Usuń