7.9.26

42/ 26. Po odwiedzinach Gundi

Cudeńka, mówię wam. Dostałam prezenty. 



Kołderka dla Fiony. Do łóżeczka, do raczkowania. Patchwork Gundi sama szyje. Piękna, prawda?


Takie notesiki do zapisywania dziergadeł i innych projektów. Słodkie. 


Oczywiście samorobne likiery. Do tego oczywiście nieco plonów z ogrodu Gundi, pomidory, ogórki i małe papryki. Ciacha też przywiozła, ja miałam babkę, to pojadłysmy na słodko do kawy, a na potem miałam jeszcze ciasto cebulowe. To było piękne popołudnie i je  powtarzamy,  mam bowiem przyjechać do Gundi za guzikami do sweterków dla Fiony. Sweterek bowiem w to popołudnie nieco przerobiłam, konkretnie rękawki, na trochę dłuższe i szersze. 


Udzierg wysłałam dzisiaj jeszcze przed południem, mam nadzieję na szybkie dojście paczuszki, i recenzje Sol, bo tylko tak mogę skorygować następny udzierg. 

Dzisiaj jak obiecałam, zawiozłam Tobiego na gastroskopię, w sumie dobre wyniki, ale dostał skierowanie na koloskopię w listopadzie, i oczywiście będę brała w tym przedsięwzięciu udział jako woźnica i ogólnie nadzór. Nie powiem, Tobi zachowuje się kompletnie ok w stosunku do mnie. Po powrocie dobre śniadanie, a po południu nawet obiad zorganizował. Tak, że. Myślę, że jego nagła konieczność samodzielności dobrze mu robi, opowiedział mi trochę o swoim rozkładzie dnia (pomińmy miłościwie tapetę exel z dzwonkiem w telefonie na wystawianie takich czy innych kubłów z odpadami...), widać w domu brak kobiety, ale nawet, nawet, jak na niego. Oczywiscie korytarz zastawiony skrzynkami, kartonami, niektóre stały tam już w lipcu. W ogrodku trawa po kolana, ale to akurat ucieszyło Mirkę. Nie wchodzmy w szczegóły, ja mam definitywnie inne standardy. Widocznie terapia wstrząsowa była konieczna, tak jak mi mój święty spokój. 
Będąc w Bad Staffelstein i czekając na Tobiego, znaczy telefon z gabinetu, poszłam do akustyka z moim aparatem słuchowym, bo mi coś fiksować. W zeszłym tygodniu umówiłam wizytę na dzisiaj rano. Myślałam, że mi przeczyści plastykę, zmieni sitka i takie tam, a tu się okazało, że moje odczucia gorszego słyszenia są faktem, głośnik stracił w mocy 5 decybeli, czyli bardzo dużo w kontekście subtelnego słuchu. Dostałam nowy, dopłaciłam 48€ i teraz aparat znowu śmiga. 


W Górnej Frankonii zaczyna się jesień, a dzieci mają jeszcze ten tydzień wakacje. 






Na ostatnim zdjęciu pałac Seehof, ruina Giechburg i kościół Gügel. Widziany z okolic cmentarza przy Bażantarii między Memmelsdorf a Lichteneiche, gdzie dzisiaj spacerowałam z Mirką po powrocie z Zapfendorf. 


5 komentarzy:

  1. Jesień już widać i czuć wszędzie!
    Patchworkowe dzieła uwielbiam, kiedyś chciałam zapisać sie na kurs.
    Pielgrzymki w sprawie zdrowia, to męka, mi przełożyli wizytę u kardiologa, bo od 8 lipca nie miał kto opisać wyników. Czy to w ogóle do października będzie aktualne? a u kardiologa byłam rok temu!

    OdpowiedzUsuń
  2. I tak to masz ogląd sytuacji. Czasami trzeba zrobić ostre cięcie. I wtedy goi się dobrze. A jesień zaczyna się też u mnie na balkonie. Nie jestem tym zachwycona, ale, co zrobić. Kołderka cudna. A nalewki pewnie też doskonale. Buziaki Lucia

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne upominki. Szczególnie podobają mi się sweterek i kocyk dla Fiony. Ale jej będzie cieplutko! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Patchworki śliczne, zresztą wszystko co pokazałaś 👍Patrząc na sweterek od razu w oczach mi stanęły moje robótki dla chłopców i się wzruszyłam. Wtedy nic nie było w sklepach i dzięki robótkom mieli sweterki, które panie w przedszkolu chwaliły 😀

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne prezenty, szczególnie ten patchworkowy kocyk mnie zachwycił.
    Tak, czasem "terapie" wstrząsowe są konieczne. Twoja wobec Tobiego i na przykład moja wobec rzekomej przyjaciółki. "Tyle lat przyjaźni chcesz wyrzucić do kosza?!"- zapytała mnie niedawno. Niestety od dawna jednostronnej przyjaźni. Kiedy to zobaczyłam, już nie mogłam udawać, że tego nie widzę. Czas się kurczy i trzeba wybierać. Wybierać- siebie!
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń