7.7.26

14/ 26. Pierwsze odwiedziny

 Te odbyły się dzisiaj, dobrze, że mam te składane krzesełka i stoliczek. Najpierw znajomy od tej maszyny do prania, ma też busa, i w razie czego, coś mi może przetransportować, konkretnie jakieś rzeczy ze sklepów. Do Zapfendorf nie chcę go przywoływać. Tobi obiecał mi przewieźć kilka moich mebli, Arleta te kanapy, a ja przewożę po kolei drobne rzeczy. Dzisiaj po dyżurze nocnym wyładowałam nieco towaru z auta, głównie drogerię, ręczniki,  potem pojechałam spać, raptem 3 godziny, po czym po południu znowu zawiozłam turę kuchenną; niestety zbił mi się jeden talerzyk pod filiżankę, trudno, bez strat się nie da. To komplet na 12 gości, więc sporo części przeżyło. 

Jedna z moich koleżanek z geriatrii też się rozgląda za mieszkaniem, poleciłam jej w tym samym domu 4- pokojowe, i faktycznie dzisiaj po południu miała termin do obejrzenia z "moją" maklerką. Notabene owa wysłała mi rachunek za usługę, i już się boję 😅

Melissa po obejrzeniu mieszkania wpadła do mnie, obejrzeć moje nowe śmieci, posiedziałyśmy w salonie, potem na balkonie, wypiłyśmy po kubku wody, fajnie było. Jakby się jeszcze faktycznie zdecydowala na to mieszkanie, byłoby świetnie. Zobaczymy, co wyjdzie. 

Teraz znowu spakowałam trochę rzeczy do auta, jutro podrzucę,  bo w południe jadę obejrzeć co nieco w sklepie meblowym w Hirschaid. A wieczorem znowu spotkanie w klubie głuchych i niedosłyszących w Bamberg. Nudy nie mam. 

24 komentarze:

  1. Nowe mieszkanie nabiera życia.👍🏻

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, mam już sporo rzeczy przewiezionych, dzisiaj Araby od Arlety przytargali mi te dwie kanapy do salonu, złote chłopaki z obozu. Po drodze pogadaliśmy o życiu, kraju, polityce. Ciekawiło mnie, jak oni to wszystko widzą, ja lubię rozmawiać z różnymi ludźmi.

      Usuń
  2. Jest ruch w interesie, słychać radość w opowieści.
    12 gości pewnie nie przyjdzie, wiec zastawy wystarczy.
    Kiedyś miewałam po 12 gości, a teraz 4 sztuki to tłum...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moc pracy to też jest, ale cel jest piękny, lecę na adrenalinie, nie muszę dużo spać, jeść, I siły mam też, ale uważam na siebie, śpię, jem, I oszczędzam się, jak mam pomoc.
      No nie wiem, może jakieś urodziny będą... 😉

      Usuń
  3. Śledzę blog z przyjemnością i z kciukami za poukładanie i dobry nowy czas . Lucia

    OdpowiedzUsuń
  4. Próba imienna. 😄

    OdpowiedzUsuń
  5. Sprawnie Ci idzie - zanim sie ogladniesz bedziesz przeprowadzona i szczesliwa.
    Rozbity talerzyk - u nas istnieja miejsca ktore uzupelniaja komplety, obojetnie czy szklo, porcelana czy srebro, stare czy nowe. Zdarzylo mi sie z takiego skorzystac, mialo nazwe Replacement. Z innego talerza od kompletu wzielam nazwe firmy i numer modelu, ich strona internetowa powiedziala mi ze maja i przyslali wiec nadal mam caly komplet.
    Warto zapytac internet czy u Ciebie istnieje takie miejsce uzupelniajace stluczki.
    Zycze by dalej przeprowadzka szla jak po masle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe czy u nas jest taka strona. Mam kilka rzeczy do uzupełnienia.

      Usuń
    2. Spróbuję naprawić albo dać naprawić, to ponad 40- letni towar, jeszcze z Polski, po mojej mamie. Podoba mi się. Już w Niemczech, zobaczyłam dokładnie te zastawę w amerykańskim filmie, tytułu nie pamiętam, jakiś dramat w klasztorze, definitywnie matka przełożona i policjant pili kawę z tych filiżanek.

      Usuń
  6. Zaczyna tętnić życiem, sporo chętnych do pomocy nawet T. będzie przewoził.Lubie patrzeć jak ludzie się urządzają, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, moja powoli i przez dlugie lata nabyta ekstrowersja opłaca się, dzisiaj przez przypadek poznałam sąsiada z domu dalej, zagadałam go po prostu,bo miał coś, co zwróciło na niego mój wzrok, ale o tym kiedyś dokładniej. Młodzian, 31 lat, obiecał mi pomóc pprzy i po przeprowadzce, np lampy albo coś też bez problemu, poza tym obgadam z nim temat internetowy i telewizyjny.
      Tobi przewiózł te kanapy, ale ładowanie i noszenie wykonało 2 mlodych i silnych Arabów.

      Usuń
  7. Fajnie, ze masz komfort spokojnej przeprowadzki po troszku, nie zawsze tak bywa. Pamiętam jak się przenosiłam tuż po studiachz domu rodzinnego do pierwszego samodzielnego mieszkanka, woziłam reklamówki autobusem. Ale bywało też, że trzeba było szybko wszystko ruckzuck prawie naraz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to jest komfort. Tobi myślał, że to do jrsieni będzie trwało, a ja myślę, że do końca miesiąca będzie koniec. Ważne, że ciężkie rzeczy znaczy meble, będą na miejscu, resztę mebli powoli dokupię, pomóc będę miała.
      Ja zawsze jak jadę w tym kierunku, biorę pełne auto czegoś tam. Jutro na po dyżurze też, wezmę pościel i trochę dekoracji. Lekkie, a zawsze coś.

      Usuń
  8. Wygladam nowych wpisow jak tam Ci idzie :) swietnie, ze tyle masz pomocnych ludzi teraz. A ten kolega to ma nie przyjezdzac zeby nie poznawac T.? :P

    Kolezanka z pracy tuz obok to moze byc skarb, ale zalezy jaki ma charakter. Jako sasiadka moze byc nieco inna, niz jako kolezanka w pracy. Ale moze bedzie ok i po prostu jedna znajoma dusza wiecej.

    Mysle ze T.ma teraz pelne portki strachu jak sobie z tym domem sam poradzi. A przeciez nie wyniesie sie stamtad i nie kupi mieszkanka... jak nic bedzi szukal nowej babki, ktora mu opedzi gospodarstwo. Grunt, ze Ty bedziesz wolna. Tacy zbieracze sa meczacy bardzo, z wiekiem zbieractwo sie nasila. No szkoda, ze tak to sie potoczylo, ale jednak spadasz na 4 lapki :) Bedzie wszystko dobrze, masz dobrych ludzi wokol siebie i nadal pracujesz. To byl genialny moment na wyprowadzke, o ile mozna tak w ogole powiedziec w obecnej sytuacji. Mam nadzieje, ze nie jest Ci bardzo przykro, ciezko, smutno po tym wszystkim. Ilosc zajec teraz: zakupow, przewozow, koniecznosc zorganizowania sobie zycia na nowo mam nadzieje, ze tak Cie teraz zajmie na kilka mcy, ze lagodniej zniesiesz zmiane.

    No i jest Fionka. Niespodziewany Prezent od losu :) Tez tak mam, ze dla innych moge gory przenosic, robic rewolucje itd. Lubie miec wyzszy cel, niz sama siebie.
    Zuzia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do znajomego, nie chcę jakichś niemądrych i wydumanych domysłów, w sensie, że być może place w naturaliach, czy inne głupoty. Tobi od jakiegoś czasu ma obsesję co do gości, nikt nieznajomy mu od dziesiątek lat nie ma szans na wejście do środka. W Eschershausen tego jeszcze nie było, nawet podczas pandemii ktoś wpadał, Tobi był towarzyski i poznał spore grono, a ja mu powiedziałam, że mój dom jest też jego domem, I jeżeli chce kogoś zaprosić, to nie musi mnie się pytać o pozwolenie.
      Melissa ma 34 lata, 2 koty, jest niezwykle rezolutną, a ja nieszukajaca konfliktów, mieszkałaby piętro wyżej i na skos. Młodsi sąsiedzi są niezwykle ważni.
      Nie mam pojęcia, czy Tobi sobie poszuka kogoś na moje miejsce, niech mu się dobrze dzieje, nie jest mi obojętny, ale ja zrobiłam ten sanitarne, i nie ma odwrotu. Lepszej ode mnie nie znajdzie, i z tego zdaje sobie sprawę. No cóż, "miałeś chamie zloty rog", znowu mi się Arleta włącza 1🙃
      Tak, tu i teraz ta decyzja i przeprowadzka to może faktycznie jest ostatni dzwonek, jak już pisałam, za 2 lata będę po 60- ce, zdrowia mi raczej nie przybędzie, a co sobie od wkrótce na spokojnie poxyje, to moje, I na pewno zaprocentuje. Jasne, że cała sytuacja psychicznie mnie doluje, bo nie tak miało być... 2 ogromne stresy, strata partnera, przeprowadzka że wszystkimi z tym

      Usuń
    2. związanym konsekwencjami, także finansowymi, i wiele rachunków będzie jeszcze do uregulowania, meble też kosztują, ale dam radę, także finansowo, mam stała pracę z opcją dodatków za pracę w niedzielę I święta, także te parę dyżurów w nocy to też jakiś mały finansowy zastrzyk. Mogłabym zwiększyć etat np na ¾, ale póki co, potrzebuje nieco czasu dla siebie i Mirki.
      Póki co, lecę na adrenalinie, smutek też będzie, ale mam nadzieje, ze inne sprawy nieco go xepchna dalej, a ważnych spraw zawsze coś tam się znajdzie. Oczywiście będę dbała o siebie wypoczynkowo, znaczy spotkania, kino, wypady, a że raczej nie będę sama wycieczkowac, to i innemysli. Właściwie na każde przedsięwzięcie miałabym towarzystwo, zmienne, I to jest dobrze.
      A Fiona to już wogole, tam będę starała się szczególnie, aby mieć z tą siuśmajtką jak najwięcej do czynienia 😄

      Usuń
    3. Nie mialam na mysli zadnego placenia w naturze! Raczej to, ze moze T bylby zazdrosny czy robil problemy znajomemu, a czlowiek ten jest bogu ducha winien jego humorow. T troche dal ciala z cala sytuacja, ma chlop andropauze, kryzys wieku sredniego i osuwa sie w starosc przedwczesnie (cos pisalas ze przestal pracowac, a jest na rencie). Ale nie zdawalam sobie sprawy, ze tez chyba jakies psychiczne zaburzenia (wrogosc wobec obcych, zbieractwo). Tym bardziej dobrze, ze w pore uciekasz z tej relacji. Zabieralaby Ci dobra energie, zdrowie i czas. No i za kolejne 5 lat np glupio byloby sfiksowanego, starszego chlopa zostawiac, a stalby sie pewnie nie do zniesienia:( Niech sie leczy albo nie, przestaje to byc juz Twoj problem. Ci nieleczacy sie faceci i zawisajacy na kobietach uszami mi juz wychodza (modele z mojego zycia... kilku).

      Fakt, nie pomyslalam ze finansowo bedzie Ci chwilowo trudniej, ale tu tez widze, ze to dobry moment zeby to jeszcze udzwignac. Jakbys musiala ta ewakuacje przeprowadzic na emeryturze - byloby sporo trudniej.

      Z Mirka - przyzwyczai sie psinka. Wszedzie dobrze, byle z Pania :) swietnie sie trzyma jak na swoj wiek i zadomowi szybko.

      Jak to wazne jest miec ludzi dokola. Na rozne okolicznosci. Do rozrywki, pogadania ale i sily fizycznej czy organizacji czegos waznego typu przeprowadzka, nowe zycie. Czasem sie zdaje, ze mozna sie ograniczyc do partnera, niby najblizszej osoby w zyciu. Bywa taka pokusa. A zycie pokazuje, ze dobrze miec jednak ludzi obok siebie. I myslec o backupie :]
      Zuzia

      Usuń
    4. Wiem, wiem, ale nie wiem, czy on by wiedział, I nie chce mieszać znajomego do takich jakichś gierek. Pomaga mi, i to mu cenię, że poświęca mi czas i siłę, a też jest już po 60tce.
      Reszta jest jak jest, z opcją, że idzie na pewno ku lepszemu. Dla nas wszystkich.
      Ja mam wystarczająco ludzi dookoła, dzisiaj powiedziałam w pracy, że się przeprowadzam i dlaczego. We wsi jest to jeszcze otoczone tajemnicą.

      Pora i czas na mnie, najwyższy czas.
      A fiona ma już tłuściutkie uda 😎 i myślę, że wkrótce ja zobaczę w moim mieszkaniu. To jest piękna perspektywa, a nie humory kogoś, jak opisałaś.
      Trzymaj się zdrowo.

      Usuń
    5. Tak, znajomy dobry czlowiek. Nie musi miec zadnych przykrosci. Dobry pomysl, zeby powoli mowic wszem i wobec, ze sie rozstajecie. Na wsi powiedzialabym dopiero kiedy Ciebie juz tam nie bedzie :) I tak plotka pojdzie lotem blyskawicy, niepotrzebne Ci wczesniej wspolczujace spojrzenia ani komentarze (a T bedzie sie musial tlumaczyc :P). Dzieki, Ty tez dbaj o wypoczynek przy tej calej bieganinie. Pare dni w jedna lub druga roznicy nie zrobi, wiadomo ze w tym mcu bedziesz juz mieszkac u siebie, blisko pracy :D
      Mala parapetowka z rodzinka lub milymi znajomymi by sie przydala, zeby wniesc dobra energie ludzi Ci zyczliwych i z dala od T.
      Zuzia

      Usuń
  9. Powodzenia Lucy, niech Ci się darzy w nowym miejscu ♥️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Anko, jak zacznę i się wzajemnie, także i Mirka ogarnie nowe miejsce do życia, to już powinno polecieć. Jest mi trochę żal mojej pieski, że nie będzie miała wygody własnego ogrodu, i szczerze mówiąc, czasami myślałam, bo to rozstanie to nie jest teraz na hop siup, to dłuższy proces był, I wiele myslimialam, a jedną z nich była właśnie, zostać tu, dopóki jest i żyje Mirką, ona ma ponad 15 lat i jasne, że pomimo jej sprawności, wieczne życie nie będzie jej dane.
      Jednakże, pomimo, że pieska jest mi niezwykle ważna i kochana, żyć dla niej w takim coraz bardziej bezsensownym i unieszczesliwiajacym związku? Pies swój rozum ma, I czuje, że coś jest nie tak.
      Jestem w stosunku do niej niezwykle sumienna i obowiązkowa, nie ma dyskusji,będzie więcej spacerów, w końcu będę też miała więcej czasu z faktu niemania chłopa na stanie 😉 a jak trzeba będzie, to i poschodach będę ją nosić, waga teraz poniżej 19 kg, nie ma sprawy 😎

      Usuń
  10. Kochane te nasze sunie. Dobrze, że uniesiesz Mirke. Szilki nie podniosę, waży drugie tyle co Mirka😀
    Różnie nam się w życiu układa. Moje pierwsze małżeństwo trwało 10 lat i było ciężko. "Wejście w światło" - napisałam w ramach odtrutki, terapii po przejściach. Z MS jesteśmy razem hohoho i jeszcze trochę 😀 Ale między nami stoi od 10-ciu lat teściowa ze swoim Alzheimerem. Zastanawiam się czy zdążymy choć trochę pożyć normalnie... Każdy ma swego mola co go gryzie. Jeśli uda się go jakoś przeskoczyć i zacząć żyć wg własnego scenariusza to trzeba korzystać z danego nam czasu. Mirka zawsze będzie szczęśliwa, że ma Ciebie, Ty jesteś jej pewnością, oparciem, poczuciem bezpieczeństwa. Powodzenia Lucy👍💪🙋

    OdpowiedzUsuń