Regały stoją i są przymocowane do siebie i do ściany, i powoli je zapełniam. Już przywiozłam 2 tury książek, dzisiaj chyba jeszcze raz pojadę. Mam wolny dzień, to korzystam. Znaczy wolny taki sobie, bo rano byłam już u dentysty, ostatnio pod koniec czerwca dopatrzył mi się coś na lewym dole, prześwietlił i zaliczam od dzisiaj leczenie kanałowe. Wzięłam formę prywatną, znaczy z dopłatą; ponoć bez dopłaty na kasę chorych też jest możliwość, ale ja nie chce tego zęba stracić, więc poszłam na całość. Dzisiaj cała godzina na fotelu, za 3 tygodnie kolejna wizyta, a trzecia powinna zamknąć sprawę. Koszty około 300- 400 €.
Ale wracając do przeprowadzki, w Zapfendorf już dobrze przetrzebiłam mój dobytek. Aktualnie na tapecie moje knigi. Lwia część w Memmelsdorf.
Miejsca mam, że hej!
To jest to biuro z łóżkiem dla gości.
Z lewej strony moje biurko, komputer, segregatory. Miejsca jest dosyć, nawet na dostawienie turystycznego łóżeczka dla Fiony, co mnie cieszy.
W dużym pokoju mam już stół z rozwiązującego się obozu dla uchodźców. Drewno, IKEA. Wymyłam, naoleiłam, jest. Powolutku sprawie sobie pasujące krzesła, @Ania, w XXXLutz faktycznie spory wybór. Być może wymienię kiedyś też stół na trochę większy i bez oka Allaha, które było wymalowane na blacie i je prawie doszorowałam. A ten na strychu też się przyda. Ale to powolutku.
Póki co, czekam na moją szafę i komodę, zalegają u Heinricha w Lichteneiche, a meblościanka jeszcze w magazynie w Hirschaid.
Pracowo leci, teraz nam 2 dni wolnego, znaczy dzisiaj i jutro, w czwartek i w piątek 2 nocne dyżury, i auto na warsztat. Wczoraj po południu byliśmy super obsadzeni, 3 egzaminowanych i mała hinduska praktykantka Mariette. Przez te kilka tygodni, jak mnie nie było na tym oddziale, Mariette przede wszystkim zrobiła skok do przodu z językiem, cały czas lata do dzwonków, z pacjentami do toalety i z toalety, wysadza do stołu, ubiera, przebiera, mierzy ciśnienie, cukier, i widzi, co trzeba jeszcze zrobić. Z początku sama bariera językowa była lekką tragedią, jej koleżanka Bhama na internie była językowo i ogólnie dużo dalej, a pracowanie z Mariette to była taka wędrówka z dzieckiem za rękę we mgle. Cieszy mnie bardzo, że tak poszło z nią do przodu. Obie dziewczyny od jesieni idą do szkoły na naukę pomocy pielęgniarskiej, przy czym Bhama po kilku latach ma w planie znowu szkołę duży egzamin, czyli być pielęgniarką. Zobaczymy, czym Mariette jeszcze nas zaskoczy. Lubię bowiem tę małą brązową dziewczynkę, chociaż z początku po dyżurach z nią byłam mentalnie wypompowana 😅

Moje dwie dziewuszki.
I robio się ciepły klimat w mieszkaniu, no kanałowe leczenie to też drogie u nas, chyba ponad 1000zl.Super że dziewuszki garną się do pracy , miłego kludzenia ,pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuń