21.7.26

20/ 26. Zwożę książki

Regały stoją i są przymocowane do siebie i do ściany, i powoli je zapełniam. Już przywiozłam 2 tury książek, dzisiaj chyba jeszcze raz pojadę.  Mam wolny dzień, to korzystam. Znaczy wolny taki sobie, bo rano byłam już u dentysty, ostatnio pod koniec czerwca dopatrzył mi się coś na lewym dole, prześwietlił i zaliczam od dzisiaj leczenie kanałowe. Wzięłam formę prywatną, znaczy z dopłatą; ponoć bez dopłaty na kasę chorych też jest możliwość, ale ja nie chce tego zęba stracić, więc poszłam na całość. Dzisiaj cała godzina na fotelu, za 3 tygodnie kolejna wizyta, a trzecia powinna zamknąć sprawę. Koszty około 300- 400 €. 

Ale wracając do przeprowadzki, w Zapfendorf już dobrze przetrzebiłam mój dobytek. Aktualnie na tapecie moje knigi. Lwia część w Memmelsdorf. 


Miejsca mam, że hej!

To jest to biuro z łóżkiem dla gości.  


Z lewej strony moje biurko, komputer, segregatory. Miejsca jest dosyć, nawet na dostawienie turystycznego łóżeczka dla Fiony, co mnie cieszy. 

W dużym pokoju mam już stół z rozwiązującego się obozu dla uchodźców. Drewno, IKEA. Wymyłam, naoleiłam, jest. Powolutku sprawie sobie pasujące krzesła, @Ania, w XXXLutz faktycznie spory wybór. Być może wymienię kiedyś też stół na trochę większy i bez oka Allaha, które było wymalowane na blacie i je  prawie doszorowałam. A ten na strychu też się przyda. Ale to powolutku. 


Póki co, czekam na moją szafę i komodę, zalegają u Heinricha w Lichteneiche, a meblościanka jeszcze w magazynie w Hirschaid. 

Pracowo leci, teraz nam 2 dni wolnego, znaczy dzisiaj i jutro, w czwartek i w piątek 2 nocne dyżury, i auto na warsztat. Wczoraj po południu byliśmy super obsadzeni, 3 egzaminowanych i mała hinduska praktykantka Mariette. Przez te kilka tygodni, jak mnie nie było na tym oddziale, Mariette przede wszystkim zrobiła skok do przodu z językiem, cały czas lata do dzwonków, z pacjentami do toalety i z toalety, wysadza do stołu, ubiera, przebiera, mierzy ciśnienie, cukier, i widzi, co trzeba jeszcze zrobić. Z początku sama bariera językowa była lekką tragedią,  jej koleżanka Bhama na internie była językowo i ogólnie dużo dalej, a pracowanie z Mariette to była taka wędrówka z dzieckiem za rękę we mgle. Cieszy mnie bardzo, że tak poszło z nią do przodu. Obie dziewczyny od jesieni idą do szkoły na naukę pomocy pielęgniarskiej, przy czym Bhama po kilku latach ma w planie znowu szkołę duży egzamin, czyli być pielęgniarką.  Zobaczymy, czym Mariette jeszcze nas zaskoczy. Lubię bowiem tę małą brązową dziewczynkę, chociaż z początku po dyżurach z nią byłam mentalnie wypompowana 😅 


Moje dwie dziewuszki. 


 

34 komentarze:

  1. I robio się ciepły klimat w mieszkaniu, no kanałowe leczenie to też drogie u nas, chyba ponad 1000zl.Super że dziewuszki garną się do pracy , miłego kludzenia ,pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem naprawdę dumna z mojej małej brązowej dziewczynki, podam to dalej, znaczy wyżej, bo chyba jakieś świadectwo po tej praktyce dostanie, żeby tam wszystko co bardzo pozytywnie u niej się rozwinęło, koniecznie tam wpisali, i że mimo nieśmiała, ma potencjał.

      Usuń
    2. Kanałowe za 1000? Gdzie, bo pojadę. Za szóstkę dałam ostatnio 2100, za kanały i 2700 za koronę z wkładem. razem prawie 5000.

      Usuń
    3. Mnie zaciekawiło, że mogłabym na kasę chorych bez doplatyale dentystka powiedziała, że wtedy mniej sonduje, pluka i coś tam jeszcze. Jednakże ta możliwość teoretycznie jest.

      Usuń
  2. Jasno, przestrzennie, miło.
    A dziewczyny wyglądają na bardzo sympatyczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie zastawię zbytnio przestrzeni w salonie meblościanką i szafą w małej sypialni, ale konkretną, pojemna szafa jest mi ważna, bo ma się tam zmieścić całą moją garderoba, pościel, trochę ręczników, koce. Na szczęście nie mam zbyt dużo ubrań. Ogólnie minimalizm ułatwia sprawę. Oprócz pójścia na całość z książkami, tu się nanosilam 😅

      Usuń
  3. Jak wygodnie ze przeprowadzasz sie w tym samym miescie bo czesc zwozenia mozesz robic sama i w swym czasie. Rezultat widoczny - mieszkanie sie zapelnia i organizuje.
    W swych przeprowadzkach mialam inaczej bo zawsze z jednego miasta do drugiego wiec nalezalo robic w jednym dniu .
    Niechaj Ci sie nadal dobrze uklada z przenosinami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Między ZA a ME jest jakieś 18 km, trochę jazdy jest. Za to potem 2 km bliżej do pracy, jak by nie było, o 20% krótsza droga 😉
      A wiesz, jestem dumna z mojej logistyki, wszystkie książki mam już w Memmelsdorf, jeszcze tylko audiobooki i kasety, i zawartość biurka plus komputer 😎 bo ja to wszystko moją Skodą Fabią ogarniam 😅

      Usuń
  4. Trochę brzydko piszesz "brązową dziewczynkę". Chciałabyś, żeby tak o twojej wnuczce pisano, "biała dziewczynka", jeśliby wyjechała w miejsce, gdzie jest różnorodność albo większość innych ras? A jeśli będzie kiedyś Lekarką Bez Granic?
    To nie "brązowa dziewczynka". To jest człowiek. Taki sam jak Ty, Lucy.
    Proszę, bądźmy ludzcy. Inaczej będziemy sami tworzyć granice i żyć w nich. A to nie będzie dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście jest człowiekiem, śliczną brązową dziewczynką. Moja wnuczka bedzie czerwonawą dziewczynką. Nie rozumiem anonimowego problemu?

      Usuń
    2. Idz stad poprawna politycznie paskudo! Lucy nie tlumacz sie, nie warto. Pojeb...lewakom nie warto niczego tlumaczyc. Stracisz czas i energie a do tepego mozgu nie dotrzesz.
      Zuzia

      Usuń
    3. Popieram Zuzie nie widzac niczego zlego w Twoim okresleniu. Czyz na czarnych nie mowi sie "czarny" i jest poprawnym? A gdyby moich wnukow ktos nazwal bialymi nie dotkneloby mnie.
      Racja Zuziu - lewakom calkowicie sie pomieszalo w glowach.........
      Lucy, pisz po swojemu, nie przejmuj sie Anonimami. Przy okazji - chyba jest powod by sie ukrywac pod anonimem, np tchorzostwo?

      Usuń
    4. Sa 2 takie lewackie france, ktore bywaja na roznych blogach. Jestem na nie cieta, wyjatkowo. Niby to to wyksztalcone, a bezmyslne jakby mozgu nie mialo. Jestem przeciwniczka skrajnej prawicy, tak samo jak lewicy. Nie znosze extremow i zakutych lbow :(( Obstawiam, ze to jedna z nich sie tu wpisala. Geniuszka...

      Usuń
    5. Zuzia, bo ja sie podpisuje.

      Usuń
  5. "Mała brązowa dziewczynka". Jak to ślicznie brzmi, tak macierzyńsko. Rozczulająco.
    Marzę i ja o przeprowadzce, dokądkolwiek, bo tu, gdzie mieszkam, nie jest to moje miejsce na świecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona prawie moja wnuczką mogłaby być 😀 wie, że ja lubię i że może mnie się spytać zawsze I wszystko, co jej niejasne. Tak samo jej przyjaciółka, ale z dużą Bhamą był łatwiejszy start.

      Ja po prawie 40 latach domów z ogródkami, do tzw. bloku się wprowadzam, ale znam to życie jeszcze z Polski, mieszkaliśmy w nowym bloku 3 lata, przedtem w starej kamienicy że wszystkimi niedogodnościami.
      A wiesz co? Słyszę sąsiadów. Nie przeszkadza mi to, nie jestem sama, i to jest dobre.

      Usuń
    2. O matko, ja mam odwrotnie. Marzę o (nieosiągalnym) domu, gdzie wreszcie nikogo bym nie miała dookoła.

      Usuń
    3. Tak różne są marzenia, wywodzące się z życia i doświadczeń.
      Ja myślę, że polubię te moja komunalne, 9 mieszkan, z czego 2 wolne. Dzieci też tutaj kilka jest, fajnie.
      Zdaję mi się, że aktualnie nie miałabym ochoty zajmować się całą posesją, ogrodem, domem; póki co, podoba mi się pomniejszenie, 5 okien na krzyż i drzwi balkonowe. W moim domu miałam ich 22. Małe były, ale były. W bungalow jedno od powały do podłogi, 5 metrów szerokie, plus wszystkie inne,... Nie będę sobie krzywdowac niezajmowania się nimi. A ogród już jest zapuszczony.

      Usuń
  6. Rzeczywiscie po wstawieniu mebli widac, ze nadal jest duzo miejsca. Rozstalam sie z wiekszoscia swoich ksiazek lata temu (z 10). Mam paredziesiat i nie kupuje nowych. Uznalam, ze czas minimalizowac wszelkie zbiory, szczegolnie te ktorych nie uzywam. Wychowalam sie w domu w ktorym byly tysiace ksiazek, wszedzie ksiazki. Nie znosze kurzu i niestety ksiazki go generuja. Jesli ktos nie ma duzego palacu, nie pracuje naukowo... to te ilosci ksiazek sa dosc zabojcze dla zdrowia (roztocza itd). Ale domy bez chocby paru ksiazek uwazam za puste... moja rownowaga to te paredziesiat ksiazek (mniej niz 100).
    Ciesze sie, ze coraz blizej konca tego wysilku. Wybralas wariant samodzielnego zwozenia rzeczy i w sumie niezle to rozumiem, przez to nie musisz naraz pakowac wszystkiego do pudel, nieduze sa straty rzeczy, powoli sobie wszystko urzadzasz i masz czas sie oswoic z mysla, ze niedlugo zmieniasz adres.
    Zuzia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też kilka razy się zminimalizowłam, ale są książki, które kocham. Policzę ilość z czystej ciekawości 😉 mam też sporo audiobooków, i te póki co wstawiłam w półki, ale zredukuję. Przez kurz nie chcialam polek w sypialni,dlatego to duze biuro z łóżkiem goscinnym. .
      Samodzielne przewożenie z początku mnie przerażało, ale jak zaczęło używać w ZA, jakoś bardziej rześko mi się woziło. Teraz jestem na końcówce. Wyzwaniem będą jeszcze albumy... znaczy wyzwaniem fizycznym. Póki ci, będą w kartonach, potem zobaczę, być może dokupię jeszcze jakiś zamykany regał Kallax.
      Na drugi wtorek internet, a do gminy też mi się będzie trzeba udać, także Mirkę podatkowo przemeldować. Wysokość podatku za psa jest w ZA I w ME jednakową.

      Usuń
    2. Rozumiem teraz wybor mniejszego pokoju na sypialnie, poza potrzeba nocowania rodzinki :) Nie wyobrazam sobie jakim ciezarem byloby zwozenie rzeczy z poprzedniego domu, gdzie mieszkalas z rodzicami. Takze posredni etap i mieszkanie u T. uwolnily Cie bardzo od nadmiarow. Bedziesz tesknic za mieszkaniem w domu z ogrodem czy nie bardzo? Mnie sie zdaje ze z wiekiem mniejszy metraz latwiej sprzatac, utrzymac finansowo, remontowac ew itd, nie trzeba meczyc sie fizycznie w ogrodku (nie kazdy to kocha) . Wygodniej jest, ale wiadomo ze wlasny ogrodek, to wlasny. I masz racje piszac wyzej, ze czasem sasiedzi za sciana (zwlaszcza przyjazni) to bezpieczenstwo i brak samotnosci. Pewnie czasem ktos wpadnie na herbatke, Ty kogos odwiedzisz. Masz teraz wiele osob wokol siebie, mysle ze to sie nie zmieni. Mam swoja teorie, ze jako mezatka przyciagalas wiecej towarzystwa bo inne kobiety nie baly sie, ze ukradniesz im mezow :P ale mysle, ze tez brak uwiazania do opieki nad niesprawnymi do konca rodzicami po prostu uwolnil Cie i dal Ci nowe sily, zeby zycie towarzyskie rozwinac. Nielatwe mialas te poprzednie dziesiatki lat. Zycze Ci teraz juz samych dobrych zdarzen i ludzi.
      U nas nie ma podatku za psy (mam 2), ale niektore miasta maja takie oplaty. Szczepic moje musze na wscieklizne, bo jest obowiazek. Na wirusowki szczepie co 2-3 lata juz teraz. Kosztuje za to paszport jeslibym jechala z nimi gdzies zagranice. Cos ok 150 zl chyba.
      Kiedys marzyl mi sie wlasny dom i spora dzialka, potem mniejsza, teraz nie marze juz o mieszkaniu poza miastem. W pewnym wieku wszelkie wygody sa w miescie i podziwiam starszych ludzi do konca mieszkajacych gdzies na dalekiej wiosce.
      Mam niewielu sasiadow i fajna okolice, cisza i spokoj. Balkon by mi sie przydal i 1 pokoj wiecej. Nic poza tym.
      Zuzia

      Usuń
    3. Dokładnie z tego powodu, ja potrzebuję pokoju do spania, goście do używania, i oni potrzebują do tego przestrzeni.
      Nie zdaje mi się, że będę bardzo tęsknić z pracą w ogrodzie, już w tym rokuograniczylam moją aktywność, bo po co, a normalnie grzebanie się w ziemi lubię. Przerzucę się na skrzynki z kwiatami o donice z czymś tam, sałata na przykład, dlaczego nie, ponoć w wiadrze można kartofle wychodowac. Zawsze mnie to frapowało. Oczywiście 2, 3 donice pomidorów koktajlowych, odstraszają komary. Na pewno coś jeszcze odgapie od Luci. A jak miałoby być tragicznie, u syna jest potencjał ogródkowy.
      Sąsiedzi wydają się bardzo w porządku, z Theą często się widuje, dzisiaj poznałam sąsiada z parteru, Chorwat o imieniu Ilja, żonę jego już znam.
      Nie zdaje mi się, że bezmężny stan komplikuje znajomości 😉 ja nikomu jego męża nie zazdroszczę, a już wcale stacjonarnie nie chcę 😂
      Będę udzielać się towarzysko, zapraszać do siebie, chodzić w ciekawe miejsca; dzisiaj przeczytałam, że w Lichteneiche jest kryty basen. Memmelsdorf ma bibliotekę, cudownie. I Bamberg jest za rogiem, włącznie z moim klubem głuchych I niedosłyszących. Plus praca. Nie zmarnieje w samotności.

      Usuń
  7. Dużo masz przestrzeni, dużo miejsca na książki, fajnie!
    Pomoc na oddziale zawsze mile widziana, a pomocnice, które ambitnie myślą o przyszłości tym bardziej! Brązowe, hebanowe i żółte dzieci , jakie one są cudne, widuję u nas sporo:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracowite dziewczyny, Bhama od początku taka była, Mariette musiała się widocznie najpierw nauczyć 😉 a tak na serio, może jakieś myślenie kastowe u niej jeszcze było, nie należy tego niedoceniac u Hindusów, taka ich kultura. Z europejska muszą się powoli oswoić. Ja mam od prawie 40 lat doświadczenia międzykulturowe i ludzi z całego świata dookola- każdy inny i rzeczy inaczej widzi. Był czas się przyzwyczaić 😉
      Tak,przestrzeni faktycznie mam sporo, lubię tak przejrzyście, ale ma też być widać, że ja tu żyje, I co jest mi ważne.
      No i porządek będę miała chyba niesamowity na tych 70 hektarach 😃

      Usuń
    2. Im większe pokoje, tym większy porządek, gdy mieszkaliśmy z rodzicami na 9m to bałagan był cały czas...a w kuchni? masakra!

      Usuń
    3. Fakt, jak rzeczy są "uciśnięte", bo miejsca mało, zawsze wygląda na przeladowanie, do tego prak miejsca na odłożenie czegoś robi wrażenie chaosu. 9 m² to bardzo minimum, ale takie były czasy. Moi rodzice że ma mała też mieszkali w pokoju z kuchnią, ubikacja na korytarzu, łazienki brak, ech czasy były.
      W obecnej kuchni brakuje mi trochę możliwości przysiądnięcia sobie, to jest po prostu kuchnia robocza, ale z tą zaletą, że bardzo pojemna.
      Jadalnia więc przy stole w salonie, naprzeciw kuchni.

      Usuń
    4. A jakiś mały stołek do tej kuchni nie wejdzie?

      Usuń
    5. Wejdzie, taki pracowniczy.

      Usuń
    6. Mysle, ze kuchnia troche sie zmieni, jak bedziesz na etapie jej odemalowania. Czesc szafek mozna zdemonotwac czy poprzestawiac, moze wtedy znajdzie sie kawalek blatu, pod ktory da sie wsunac stolki wlasnie. Pamietam, ze teraz sa 2 rzedy szafek po obu stronach. Moze np jakies szafki wyladuja pod oknem, a zrobi sie miejsce na blacik i krzesla. Grunt, ze masz duzo szafek i zmniejszenie ew ilosci to nie problem czy wymiana blatow, uchwytow i co tam jeszcze chcialabys zmienic po swojemu. Te meble wygladaly na dobry stan i jakosc, zakup udany. Nie wszystko naraz, bo i tak wydatkow i organizacji masz duzo. Cud, ze to wszystko tak ladnie idzie, masz pelne wyposazenie, a drobne zmiany - moga trwac pozniej.
      Zuzia

      Usuń
  8. Poprawność polityczna strasznie nam szkodzi. Nie pozwala masy spraw skutecznie opisać, myli terminy, przyczyny i skutki. Niby rozumiem skąd się wzięła ale przywyknąć nie mogę mimo moich zdecydowanie feministycznych poglądów. Nie dawajmy sobie odebrać skutecznej komunikacji. Ani z lewej ani z prawej strony. A pouczanie dorosłej osoby, która jest u siebie o tym jak ma pisać, choć nikogo nie obraża jest niegrzeczne i tyle. Anonimie, bywać tu nie musisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli to chodzi, to "różowe niemowlę " też musiałoby być niepoprawne politycznie.

      Usuń
    2. Poprawnosc polityczna wkurza mnie identycznie jak polityczne skrajnosci (prawo-lewo). Od niedawna mam jakies takie wstrety do ludzi zabetonowanych i o skrajnych pogladach. Ani kosciolek na max ani lewica to nie sa fajne klimaty. I tez zdecydowanie jestem feministka. Juz zbyt wiele lat mowiono nam (kobietom) co mamy mowic, robic, pisac, jak wygladac i jak zyc, zeby jeszcze jakies obce babsko (zakladam ze to nie facet, bo raczej tu nie wchodza) Lucy mowilo co ma pisac i jak. Zareagowalam natychmiast, bo az zebami zgrzytnelam.
      Zuzia

      Usuń
  9. ♥️🍀🙋‍♀️

    OdpowiedzUsuń