Regały stoją. Jestem prawie na końcówce zwożenia tzw. dekoracji czyli durnostojek, wazoniki, kwiatuszki drewniane, bo lubię, ozdóbki kiedyś od kogoś dostane; zdeponowalam to póki co na strychu w mojej "klatce". Będę powoli znosić, jak już będą stały wszystkie meble. W sumie mam jeszcze tylko z takich rzeczy obraz i obrazki do przewiezienia, jeszcze jakieś miski kuchenne, w biurze co mam w szafkach zamkniętych, zawartość biurka, a potem lecę już z książkami i ubraniami. Te akurat po środzie będę mogła wkładać do nowej szafy, bo ta przybędzie we wtorek, ale w stanie rozłożonym, czyli najpierw trzeba złożyć.
We wczorajszą niedzielę też zapłaciłam jeszcze 2 rachunki, sąd grodzki i oddział ksiąg wieczystych, za wpis 267€, a za przesyłkę poczty na nowy adres prawie 130€ za pół roku tejże wygody, i w tym czasie myślę, że zdążę wszędzie zmienić adres na Memmelsdorf. Na po wypłacie zostawiłam sobie rachunek pod tytułem podatek od nabytku mieszkania, ponad 8 tyś. € też to jest, jak i za usługi maklerki, ale ten już wyrównałam. Oczywiście wypłata nie starczy mi na ten sądowy rachunek, ale stan konta będzie mniej przerażający 😅
I tak to.
Wannę też już przymierzyłam na sucho.
Balkonowi jeszcze baaardzo daleko do tego jak u Luci, ale do tego też kiedyś dojdzie.
Zuzia@, tak, jestem jedynaczka, ale rodzicow miałam stosunkowo młodych, urodzilam się jak mieli ♀️24 ♂️30 lat. Jedynactwo było mi czasami uciążliwe, szczególnie jak rodzice mi zaczęli chorować, i jak oboje po kolei dawałam odłączać od aparatury, przedtem demencją mamy... życzyłam sobie rodzeństwo obok, aby nie samej nieść ten ciężar. A co sama zrobiłam, też mam tylko jedno dziecko. Temat przeniesienia życia do Niemiec, po kolei, najpierw tato 4 lata sam, my dwie dojechałyśmy potem, bo była taka kara, rozłąka rodziny. Początki życia był ciekawe, to był przerzut z szarego socjalizmu w kolorowy i pełen dekadencji świat kapitalizmu. Pierwsza zima to była dla mnie tęsknota za pozostawionymi w Polsce znajomymi, koleżankami, przyjaciółką i resztą niewielkiej rodziny. A potem poleciało normalne życie. To tak w skrócie, żyje tu, I tu jest moje życie, moja rodzina, moje otoczenie, praca, znajomi, nie wyobrażam sobie żyć gdzie indziej, niż właśnie tutaj, bo innego życia nie znam, oczywiście bez dekadencji w moim własnym.
A teraz zaraz lecę na dyżur popołudniowy, po nim przerzucę kartony na strych w Memmelsdorf, i to by było na dzisiaj. Pranie poskładane, jeszcze kupka do wyprasowania, Mirka wypróżniona, obiad przygotowany, Tobi dogotowuje akurat. Wczoraj wyskoczyliśmy wieczorem do pizzerii, po kolacji z Mirką na Hohe Metze, niezwykle urokliwy kawałek ziemi tutaj. Tobiego nadeszły sentymenty pod tytułem, że szkoda, że już zeszłego lata tak rzadko a prawie wcale tam nie bywaliśmy, no ale cóż, żegnaj Gienia świat się zmienia, na pewno czasami wyskoczę tam z Mirką.






Rzeczywiscie mieszkanie Ci sie zapelnia i wyglada dobrze, wygodnie, bez tloku meblowego.
OdpowiedzUsuńIle razy czytam Cie to juz mi sie chce by syn tu byl i zebym mogla urzadzac jego mieszkanie.
Czytałam przedtem u ciebie, to też będzie akcja logistyczna na bardzo długiej odległości od a do b. Ale wykonalne.
UsuńPięknie, a jakie tempo ,szacun.Moja bratowa po 5 latach mogla wyjechać do brata, spotykali się na Węgrzech ,takie czasy były.T. bardzo pomaga, chce nadrobić spóźniony czas.
OdpowiedzUsuńTo wszystko między dyżurami Ula, ale fakt, tempo jest dobre, teraz nas nieco wyhamował bus, bo zakwękał, ale bedzie😉
UsuńCieszy mnie to wszystko co u Ciebie :) od tego zaczynam dzien :) dzieki za informacje, nigdy nie czytalam szczegolow nt choc pamietam opieke nad Mama i Tata. Calkiem fajnie wygladaja drewniane dodatki do tych mebli i mimo ze czesc zastana, darowana, kupiona, czesc przywieziona od T. - lacza sie w calosc:) no i to mieszkanko masz w dobrym stanie, niemal jak nowe, nie potrzeba ciezkich remontow itd. Mebe kuchenne fajne i sporo ich masz, lazienka urzadzona. Zmieniac sobie potem mozesz co chcesz, ale juz jestes urzadzona. W naszym wieku jednak zycie na kartonach, polowym lozku czy bez podstawowych wygod byloby ciezkie. Pamietam moje pierwsze wynajmowane pokoje, potem mieszkania - byly brzydkie, nieurzadzone, albo urzadzone okropnymi meblami, musialam zawsze robic jakies generalne porzadki, czesto powywalac wiekszosc gratow i urzadzac od nowa. Znam uczucie polamania po lozku polowym;) mialam lampe z papieru (ikea), meble zrobione z kartonow (zanim cos sobie dokupilam normalnego). Prowizorki jednak maja to do siebie, ze trzymaja sie nadluzej:P Takze swietnie, ze dzieki pomocnikom ale i wlasnej zaradnosci, szybkosci dzialania - za chwile masz w pelni funcjonalny dom :)
OdpowiedzUsuńDziwak z tego T. i pewnie poki sie staral, dalo sie wytrzymac jego dziwactwa, a pozniej albo mu sie juz znudzilo, albo doszly kryzysy osobiste i zostanie sam :( z boku patrzac to absurdalne ze duzy, dorosly mocno chlop boi sie byc noca sam w domu, w miejscowosci gdzie jest bezpiecznie i wszyscy sie znaja :( mniejsza z tym, teraz to juz na szczescie nie jest Twoj problem. Tak jak moimi nie sa problemy eksa dziwaka, ktory za wszelka cene chcial mi udowodnic, ze nie musi sie leczyc i nic mu nie jest :(
Choc mam taka sasiadke, 70 lat niedlugo konczy. Inteligentna, fajna kobietka, emerytka z mala pieseczka... mieszka na parterze, okratowanym. I boi sie bedac sama w mieszkaniu zapalac noca swiatla w mieszkaniu...ma sprawnych sasiadow obok do pomocy, okolica jest bezpieczna, a ona ma jakies takie napady leku... mowila tez o innych rzeczach ktorych panicznie sie boi... zazegnuje sie, ze nie pojdzie do psychiatry, ale moze kiedys zmieni zdanie bo leki utrudniaja jej codzienne zycie. Stresy pracowe wychodza po latach? Moze samotnosc? Nielatwa sytuacja z wciaz zyjaca matka staruszka 90parolatka, ktora mieszka dosc daleko, pod opieka siostry. Jakos niesymetrycznie uwazam, ze ew kobiety maja sie czego obawiac, ale sprawny, duzy facet?
Zuzia
Ach Zuziu, życie i ludzie potrafią być dziwni, ale talent do komplikowania sobie życia trzeba jednak mieć. Ja pielęgnuje raczej inne talenty.
UsuńTobi ma problem po napadzie na niego, ale nie w mieszkaniu, niestety nigdy tych panik nie chciał leczyć, to jest, jak jest.
Bardzo podoba mi sie mieszkanie, nieprzeładowane, choć może na razie, chyba,że nie masz tendencji do gromadzenia,w ogóle mieszkanie i balkon są bardzo ładne, zadbane i czyste, a jak dojdą rosliny na balkonie to bajka! Czy Mirka to pies? cytując: Mirka wypróżniony, pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTak, Mirka to 🐕 dziękuję, nie mam tendencji zapełniania przestrzeni, mam trochę ukochanych rzeczy, ale nie zbieram nagminnie. Pozdrawiam!
UsuńNo cóż, strachy strachami, ale ja nie wychodzę wczesnym wieczorem na samotny spacer z kijkami po wsi. Domy pozamykane, żaluzje pospuszczane, nawet rzadko spotyka sie kogoś z psem. No i sporo zarosli, nieee, kupiłam dobie bieżnię I chodzę w domu przy otwartym na zieleń oknie 😀
OdpowiedzUsuńMieszkanko masz sliczne! Jasne, przestronne, niech wam (z Mirką) dobrze się mieszka 🧡
Ja tam nie bojąca się, lubię spacerować wieczorami. Z Mirką. Ona nie pies bojowy, ale spotykamy innych pisarzy.
UsuńDziękuję za komplement, mam nadzieje konkretnie się urzadzic.
Coraz przytulniej w mieszkanku.
OdpowiedzUsuńFakt. Aktualnie zwożenia dekoracje i miłe durnostojki. To mieszkanie ma być przystaną spokoju.
UsuńNiezłe tempo "przeprowadzki"
OdpowiedzUsuńTrochę mnie dzisiaj wyhamowało, ale ok tak. Potrzebuje spokoju i późniejszego wstawania,także do dyżurów.
UsuńTempo olimpijskie. Jak Ci musiał ten chłop dopiec… palce trzymam cały czas.
OdpowiedzUsuńChłopa mam teraz jak odmienionego,nawet z obiadem czasami wieczorem na mnie czeka. Bardziej chodzi o to, że mam zaproponowana pomoc, to korzystam, no i nie chce tej przeprowadzki ciągnąć w nieskończoność. Od 10 dni się przewożę, co drugi dzień pracuję, wczoraj poszło nieco nie po myśli, bo się bus nieco rozkraczyl, ale ponoć nie problem. Tylko szafa i komoda w nim stoją teraz kilka km przed Memmelsdorf na podjeździe. Za to mam od wczoraj wieczorem zainstalowaną pralkę 🙂 zawartość busa i przywiezienie "mebloscianki" to kwestia może tygodnia. W międzyczasie mogę sama przeciez coś robić. Dziękuję za paluchy i pozdrawiam!
UsuńZ balkonem dasz radę stopniowo i przy okazji, robisz najważniejsze rzeczy, a i tak idzie Ci dobrze, szczególnie gdy pracujesz i wiele robisz sama.
OdpowiedzUsuńMam oczywiście pomoc, bez tej byłabym w ciemnej dziurze. Ale fakt, nigdy nie jadę pusta na dyżur, przedtem po dyżurze też wniosłam 4 bagaże/ kartony. Dzisiaj był 10 dzień.
UsuńCzytam, śledzę i niezmiennie trzymam kciuki. Buziaki Lucia
OdpowiedzUsuńOdbuziakowuje, I nadal podziwiam twój balkonowy gaj 😎
UsuńZgadzam się z innymi dziewczynami - zadbane, jasne mieszkanko. Powoli je "oswoisz", balkon tak samo. Jest duży i dość szeroki, więc można tam sobie urządzić jakby dodatkowy letni pokój.
OdpowiedzUsuńChłopy w naszym wieku to wszyscy dziwaki, a już jak samotny to laboga😁
Tak, balkon jest duży, I będę chciała kiedyś na niego jakąś taka markizę, albo większy kwadratowy parasol, bo on jest od zachodu. Notabene wczoraj po godzinie 22 na krótko przysiadłam, było cudownie.
UsuńNo cóż, Tobi nigdy się chyba nie dowie, co ze mną stracił.
♥️🍀🙋♀️
OdpowiedzUsuń